Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Marduk Draven:
Draven nie odwrócił się ani razu. Nawet wtedy, gdy Henryk wpadł w szał. Chciał okazać Dypoldowi swoją wyższość nad tak mało znaczącymi sprawami jak bulwers jego młodego kompana. Uśmiechnął się jedynie pod nosem. I pogrążył w rozmyślaniach na temat tego, co miało tu nastać. Czy podołają? Wszak to tylko bandyci, których nie może być bardzo wielu... jednak Zartat nauczył go by oczekiwać nieoczekiwanego. I zawsze być gotowym. Z rozważań wyciągnął go Kiellon swym pytaniem.
- Gascaden...- zaczął.- Gascaden czeka już na miejscu. Oddałem pod jego komendę hufiec z którym prowadzi akcje rozpoznawczo - dywersyjne.- dodał. I wrócił do rozmyślań.
Longinus Podbipięta:
Tymczasem, kiedy hufiec Gascadena wrócił do obozu czekał tam już tymczasowy dowódca, paladyn w średnim wieku.
Zaś kompania na wozach i koniach jechała dalej przez złoty las. Czasami powiewał wiatr, czy wśród drzew przemijał wilk czy coś inszego. Ogółem podróż mijała milusio. Na razie.
Kazmir MacBrewmann:
- Daj im spokój już, jeszcze gówno o serce uderzy i będzie trzeba się pojedynkować. Powiedział do Themo.
Longinus Podbipięta:
Tymczasem w niedalekiej odległości traktem jechało na pierwszy rzut oka dwóch jeźdźców. Potem okazało się, że było ich trzech, z czego na jednym koniu dwóch. Ork i krasnolud, na drugim rumaku elf. Longinus poprawił pistolet w kaburze i sprawdził jak miecz chodzi w pochwie.
- Jeźdźcy!- ogłosił reszcie.
Melkior Tacticus:
Jeźdźcy zbliżali się szybko, Longinus mógł już zauważyć mundury Bękartów Rashera. Na przedzie jechał Melkior, jego rycerz nie znał, ale rozpoznał pozostałą dwójkę. Elf zwolnił, ściągnął kaptur i powoli już zbliżył się do konwoju.
- Czołem waszmościom, i waćpannie. Cieszę się że zdążyliśmy was dogonić. Sir Melkior Tacticus, komandor Bękartów Rashera. Przywitał się i przedstawił tym którzy byli mu obcy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej