Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (11/82) > >>

Marduk Draven:
Draven nie odwrócił się ani razu. Nawet wtedy, gdy Henryk wpadł w szał. Chciał okazać Dypoldowi swoją wyższość nad tak mało znaczącymi sprawami jak bulwers jego młodego kompana. Uśmiechnął się jedynie pod nosem. I pogrążył w rozmyślaniach na temat tego, co miało tu nastać. Czy podołają? Wszak to tylko bandyci, których nie może być bardzo wielu... jednak Zartat nauczył go by oczekiwać nieoczekiwanego. I zawsze być gotowym. Z rozważań wyciągnął go Kiellon swym pytaniem.
- Gascaden...- zaczął.- Gascaden czeka już na miejscu. Oddałem pod jego komendę hufiec z którym prowadzi akcje rozpoznawczo - dywersyjne.- dodał. I wrócił do rozmyślań.

Longinus Podbipięta:
Tymczasem, kiedy hufiec Gascadena wrócił do obozu czekał tam już tymczasowy dowódca, paladyn w średnim wieku.
Zaś kompania na wozach i koniach jechała dalej przez złoty las. Czasami powiewał wiatr, czy wśród drzew przemijał wilk czy coś inszego. Ogółem podróż mijała milusio. Na razie.

Kazmir MacBrewmann:
- Daj im spokój już, jeszcze gówno o serce uderzy i będzie trzeba się pojedynkować. Powiedział do Themo.

Longinus Podbipięta:
Tymczasem w niedalekiej odległości traktem jechało na pierwszy rzut oka dwóch jeźdźców. Potem okazało się, że było ich trzech, z czego na jednym koniu dwóch. Ork i krasnolud, na drugim rumaku elf. Longinus poprawił pistolet w kaburze i sprawdził jak miecz chodzi w pochwie.
- Jeźdźcy!- ogłosił reszcie.

Melkior Tacticus:
Jeźdźcy zbliżali się szybko, Longinus mógł już zauważyć mundury Bękartów Rashera. Na przedzie jechał Melkior, jego rycerz nie znał, ale rozpoznał pozostałą dwójkę. Elf zwolnił, ściągnął kaptur i powoli już zbliżył się do konwoju.
- Czołem waszmościom, i waćpannie. Cieszę się że zdążyliśmy was dogonić. Sir Melkior Tacticus, komandor Bękartów Rashera. Przywitał się i przedstawił tym którzy byli mu obcy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej