Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Longinus Podbipięta:
Klapa okazała się... otwarta. Zamek się stopił, więc nic nie stało na przeszkodzie by go otworzyć. Pod nią była drabinka. W środku była też pochodnia, która rozświetlała mrok. Ze środka wiało chłodem i czymś... złowrogim. Orkowi i Melkiorowi włosy stanęły dęba.
Do Kiellona dobiegł jakiś paladyn. Zasapany i zmęczony.
- Marszałku! Marszałku! Kanclerz... kanclerz ciebie... ehe i jenerała Themo... pfuuu... woła do ratusza. Odkryli jakieś klapy w podłodze w lewym skrzydle! Są też schody na górę.
Melkior Tacticus:
- ÂŁo... Elf się wzdrygnął - Ki pieron. Poczekajmy na Marduka.
Nawaar:
Krasnolud ściągnął ze swojej twarzy deszcz, żeby dostrzec czy to, aby przyjaciel a nie wróg, ale w końcu to jeden z wielu paladynów, którzy zostali "skazani" na walkę w tym miejscu. Zdany raport na szybko jasno twierdzący, że to jednak nie koniec zadania. - Trzeba spenetrować lochy, co? Dobra idę, a Ty zostań za mnie na warcie. Dość się namęczyliście dzisiaj. Polecił i udał się w okolice ratusza, gdzie doszło do pożaru, zdało się jeszcze czuć swąd spalonych ciał. W każdym razie losując na ślepo, poszedł w prawo. - Ej! Jest tu ktoś? Zawołał czy aby nie jest sam po tej stronie budynku.
Melkior Tacticus:
- Tutaj Kiellon!
Nawaar:
Brodacz ruszył, gdy tylko usłyszał znajomy głos, a nad włazem do piwnicy stali elf z orkiem. - Co tak stoicie, jakbyście widzieli swoje martwe teściowe, przy życiu. Zaśmiał się głośno, bo krasnolud nauczony umiejętności Zartata, mógł wyczuć czy coś nie czai się na dole.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej