Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (63/82) > >>

TheMo:
Themo machnął ręką żołnierzom by ci ruszyli za nim i pognał za Kiellonem. Jednak kazał obstawić boczne uliczki i inne przesmyki, by żadna szumowina się nie prześlizgnęła. Każda grupa miała w sobie jednego kusznika i kilku wojaków, by potyczki nie sprawiały im trudności.

Narrator:
A więc Kiellon wraz z Themem obstawili wszystkie uliczki i tak dalej, pilnując by nikt nie uciekł. Na razie nic nie było widać ani słychać.
Tymczasem paladyni chyba nie przewidzieli za bardzo swojego ruchu i przez swoje czary doprowadzili do tego, że drewniana barykada zajęła się ogniem. Można było usłyszeć nagłe poruszenie wewnątrz budynku.
- Kurwaaaaa!
Bandyci zaczęli się pchać do okien aby przez nie wyskoczyć, nie zważali czy był to parter czy pierwsze piętro. Ogólnie ratusz zaczął ładnie się palić, kilku bandytów nie zdążyło uciec i zaczęli wydzierać się z bólu dopóki ogień i odebrał im głosu. Pojawił się okropny smród spalonych ciał. Z uratowanych nie znaleziono żadnego szefa tej całej bandy. Zwykłe płotki. Wtedy też Gascaden wraz z Toruviel jakieś dziesięć metrów od nich dostrzegli jak nagle kawałek ziemi/trawy ustąpił i pojawiła się jakaś dziura. ÂŻołnierze podeszli bliżej i dostrzegli głowę jakiegoś zbira, który chyba się ewakuował innym wyjściem, przyłożyli mu ostrza do gardła i pilnowali by spokojnie wyszedł z tego tunelu. Nie wiadomo ilu jeszcze ich tam siedzi.

Nawaar:
Kiellon obrał swoją pozycję, mając na widoku cały ratusz. W sumie nic nie wskazywało na to, że zaraz będzie się dziać coś dziwnego, bo nagle kłęby zaczęły się unosić z budynku, który ponoć miał zostać cały! - I to niby jak jestem nieodpowiedzialny i pewnie Marduk pomyślałby, że to ja zrobiłem jeśli zamienilibyśmy się miejscami. Właściwie to pozamiatane a nawet flaszki ze sobą nie mam. Ocenił na chłodno, że to już koniec i wygrali, wystarczyło jedynie poczekać na rezultaty oraz ogólną informacja dotycząca zakończenia odbicia mieściny, potem biesiada powrót do normalności.

Melkior Tacticus:
- I pozamiatane, " ez gg" jak mawiają na Dihok gracze w kości. Pozwolisz Domenikowi przesłuchać jeńców?

Longinus Podbipięta:
Wojownicy nie zauważyli kiedy spochmurniało. Nagle zagrzmiało. A końcu spadł deszcz, który w ciągu kilkunastu minut wygasił pożar. Prawdziwy nomen omen bogów!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej