Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Gascaden:
- Tak jest!
Skłonił się nisko i zebrał drobną grupkę żołnierzy. Gdzieś z 10 i ruszył z nimi na prawo od ratusza. Schował się za puklerzem i szedł powoli przed siebie sprawdzając czy nie ma jakiś drugich drzwi, lub żeby żaden strzelec nie zaskoczył go i nie zastrzelił po wychyleniu z okna.
Toruviel:
- Niech wam będzie, chłopcy.- odrzekła. Poszła razem z Gascadenem, kryjąc się za wojakami z kuszą gotową do wystrzału. Mierzyła przed nimi i po oknach.
Zaidaan:
Emerick dalej siedział sobie w swoim obozie. Trochę mu się nudziło, bo w sumie w końcu armia dostała się do osady już ze wszystkich stron i nie ma komu i czemu pomagać, dlatego też kazał kucharzowi przygotować Hetmanowi coś do jedzenia. No i tak siedział z drewnianą miską pełną żurku i trzymając jednocześnie pajdę chleba. W końcu dostrzegł jak z jednej z bram w stronę obozu podąża grupa rannych i jeńców. Dowódca wytarł sobie twarz ręką i spojrzał na oficera.
- Powiadomcie medyków o kolejnych rannych, niech się przygotują. Zorganizujcie również stryczek dla tych szumowin.
Oficer zasalutował i się oddalił pozostawiając Emericka sam na sam z żurkiem.
Melkior Tacticus:
- Trzeba walnąć jeszcze raz. Eh... Elf przypomniał coś sobie. Coś kurewsko istotnego. Z ratusza było tajne wyjście, tylko że Melkior nie miał pojęcia gdzie ono wychodzi, ani gdzie w samym budynku jest. W zasadzie słyszał o tym tylko raz. Miasto zmieniło się przez te naście lat. Na gorsze...
Marduk Draven:
- Szlag by ich trafił.- powiedział Marduk. Nie przeklął. Chciał zachować godność i maniery godne rycerza. Zamiast tego westchnął. Zdjął na chwilę hełm, chowając głowę. Zdjął jedną z rękawic i przeczesał mokre od potu włosy i twarz. Byli tak blisko, lecz równocześnie tak daleko od końca. Włożył części zbroi z powrotem. Nie miał zamiaru, aby głupie regały go powstrzymały. Zebrał energię magiczną, w obie dłonie, uprzednio odkładając miecz obok siebie.- Jeszcze raz! Podwójna salwa! Rozwalić mi te okna i szafy!- rozkazał.- Izeshar!- zaikantował i cisnął kulę energii w prowizoryczne barykady.- Izeshar!- powtórzył. Cisnął drugi pocisk esencji w cel. Paladyni zrobili dokładnie to samo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej