Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
TheMo:
-Kurwa, tfu, mać!
Zaklął szpetnie wypluwając pył i piasek z ust i próbował wygrzebać się spod gruzów. Na szczęście był on drobny, a upadek go nie zranił. Czy to szczęście głupiego, czy to wytrzymała zbroja czy to Rasher obawia się o swoje zapasy alkoholu, nikt nie wie. Ważne, że Themo żyje i ma siły do dalszej walki. Podniósł się, a potem swoje uzbrojenie i ruszył dalej w wir walki.
- Strzelcy, wycofać się na bezpieczne pozycję i wykończyć tych na murze, potem brać się za resztę!
W końcu mógł rozwinąć swoją strategię bez bycia przytłoczonym. Role się nieco odwróciły. Sam rzucił się na pobliskiego orka. Zablokował jego cios swą tarczą i wykonał sztych prosto w serce zielonego.
//Pod murami barykady broni
15x bandyta
4x ork bandyta
//Na murach:
5x łucznik
3x kusznik
Narrator:
Strzelcy posłusznie wykonali rozkaz i po drobnym cofnięciu się wystrzelili do resztek kuszników na murach serię bełtów co z łatwością pozbyło się jednego problemu. W końcu było czuć przewagę, a morale obrońców spadały w wyniku czego ponosili jeszcze większe straty. Po chwili zdali aobie sprawę, że dlasza walka nie ma sensu i postanowili się wycofać.
//Pod murami barykady
10x bandyta
2x ork bandyta
(Uciekają)
Melkior miał wielkie szczęście, że akurat teraz zjawili się paladyni Marduke'a. Ich pociski esencji i nagła teleportacja wybiła strzelców z równowagi i dała szansę na atak bez uzyskania większych strat. ÂŻołnierze Melkiora zaczęli się wdrapywać na barykady i spychać z nich bandytów. Tymczasem paru innych zbirów weszło pośpiesznie do ratusza i zamknęła drzwi. Wybili okna i wystawili kuszę, z których zaczęli prowadzić ostrzał.
//:
10x Kusznik(trzech się podnosi po przewróceniu telekinezą.
16x Najemnik
//Siły Melkiora, Gascadena i Toruuviel
55x Wojak
4x Weteran
18x Rekrut Bractwa
13x Rycerz Bractwa
//Siły Marduka
21x Rycerz Bractwa
20x Paladyn Bractwa
3x Dypold i jego rycerze
Bandyci, których napotkała drużyna Kiellona po straceniu orków i strzelców nie przejawiała już większych wartości bojowych. Zostali wycięci w pień, a krasnolud mógł ruszać dalej z odsieczą.
Cywile bez większych przeszkód zostali przetransportowani do obozu gdzie otrzymali potrzebną pomoc medyczną lub ciepły posiłek.
Nawaar:
Brodacz rozejrzał się po pobojowisku. Okazało się iż Kiellon nie był wcale takim złym dowódcom jak przewidywał no przynajmniej na razie! ÂŻołnierze spisali się tak jak miało to wyglądać, bo strat odnieśli mało, ale zawsze kilku ludzi nie wróci do swoich domów, rodzin i dzieci. Krasnolud po tym wszystkim wyśle im koszyk pożegnalny, ale czas ruszać dalej, bo czas nagli. - ÂŚwietna robota! ÂŻołnierze naładować broń i ruszamy dalej ku Themo. Wykonać! Paladyn sam miał czas, żeby odsapnąć chwilę i móc naładować muszkiet wraz z pistoletami. Ekipa szlachecka zrobiła to samo i długo czasu wszystkim to nie zajęło! - Teraz tak ci co odpierali pierwszą falę wrogów idą na sam tył szyku, przed nimi staną ci co, podtrzymywali pierwszą linię i na sam koniec ci, co flankowali idą na przód z tarczami na przedzie. Szybko! Wojacy ustawili się tak jak im polecono. Brodacz stał na przedzie swojej armii z, wyciągniętym muszkietem. - Gotowi!? To jazda! Wszyscy ruszyli, by wspomóc kamrata Themo.
Siły Kiellona :
39x Wojak
5x Weteran
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x Wołodyjowski
1x Longinus
Marduk Draven:
Część przeciwników wycofała się do ratusza i stamtąd, z wybitych okien prowadziła ostrzał. Draven jednak był skupiony na czymś inny. Nie za bardzo miał wybór. Został osaczony przez najemnych zbirów. Pierwszy rzucił się na niego frontalnie. Widocznie był niechcianym dzieckiem z tępotą i głupotą. Paladyn błyskawicznie zebrał energię magiczną i uwolnił ją szybko wykonaną inkantacją.
- Izeshar!- nie musiał nawet specjalnie celować. Najemnik sam się nawinął pod rękę, w rezultacie czego dostał kula światła prosto w twarz, która błyskawicznie zniknęła w akompaniamencie jego ryków, które szybko ucichły.
Draven dobył w drugą rękę szablę, w pierwszej mając Irę. Przygotował się na natarcie.
Kilkoro zbirów zaatakowało go na raz. On jednak staranował najbliższego. Miecz odbił się od naramiennika, a najemnik poleciał na ziemię i dostał butem w zęby. Dwójka innych natychmiast naskoczyła na niego. Jeden ciął od boku jakby w żebra. Drugi od góry w głowę. Paladyn zablokował obiema broniami i kopnął jednego z nich w brzuch. Siła była tak mocna, że zbir zgiął się w pół i obrzygał okolicę. Draven odepchnął drugiego. Wykorzystał chwilę i przebił na wylot tego zgiętego w pół swoją wierną szablą. ÂŻyjący jeszcze najemnik umierał we własnych wymiocinach.
Draven natarł na tego drugiego, którego przed chwilą odepchnął. Zalał go burzą cięć miecza i szabli. Jednak zbir nie był głupi i zamiast próbować blokować, wycofał się do kamratów. Zaatakowali. Całą piątką z jednej strony, tnąc pod przeróżnymi kątami. Nie było mowy, by nawet on się jakoś wybronił. Jednak narodził się w jego głowie pewien pomysł. Podrzucił miecz wysoko do góry i wyciągnął dłoń przed siebie. Używając mocy telekinezy, pchnął jednego ze zbirów. Upadając, odruchowo złapał się innego, a ten uderzył o innego. I tak o to trójka wrogów runęła na ziemię. Paladyn wyczekał momentu i złapał miecz w dłoń, po czymprzyjął cięcie znad głowy pierwszego i minął drugiego, kopiąc go przy tym. Okrążył przeciwnika i ciął mieczem w szyję wroga. Miecz z mithrilu pękł, ale najemnik zdołał się uchylić i dobyć sztyletu, po czym padł, chlaśnięty szablą po szyi.
Marszałek koronny zakręcił w dłoni szablą i zaatakował obiema brońmi na raz tego kopniętego. On zaś w tym samym momencie zaatakował swoją klingą. Ostrza zgrzytnęły, a Draven naparł i wyrwał się z krzyżowania. Ciął obiema brońmi po skosie, iksem. Ira wybiła mithrillowy miecz z ręki wroga, ÂŻniwiarz chlasnął go od prawego ramienia d uda, a następnie przebił jego flaki.
Paladyn zostawił miecz w ciele i zwrócił się z półtorakiem w obu dłoniach do reszty, która zaatakowała naraz od góry i skosów. Marduk uderzył w miecz tego po lewej tak, że uderzył on w broń tego w środku. Klingę tego po prawej przyjął na naramiennik, po czym ciął od prawej do lewej. Umknęli. Zaczęli go otaczać jak wilki owieczkę. Nie wiedzieli jednak, że otaczają lwa.
Zaatakowali. Jednak Draven wybronił się z obrotu. Odpił się na prawo i ciął na odlew jednego. Unik. Zaklął. Zablokował kolejne cięcie, a natychmiast po tym następne, ratując szyję i nogę. Znalazł lukę w obronie jednego i natarł, tnąc od góry, a następnie, gdy zbir zablokował, ledwo — od lewego dolnego skosu — w udo, markując przed tym cięcie od prawego boku. Klinga odcięła nogę bandyty, który szybko zaczął się wykrwawiać. Zablokował cięcie wymierzone w jego pas i przydzwonił z głowy wrogowi, po czym drugiego "poczęstował" głowicą rękojeści. Uniósł miecz i chlasnął od góry, z całej swojej siły. Zbir chciał blokować, lecz czarna ruda przeszła przez mithril i poważnie rozcięła jego czaszkę i mózg. Draven wyszarpnął miecz z trupa i ciął z półobrotu na odlew. Najemnik umknął w tył i zaatakował sztychem. Paladyn zrobił unik w bok i złapał w stalowy uścisk swej rękawicy trzymające rękojeść dłonie najemnika. Ciął go Irą po szyi. Głowa z paskudnym grymasem potoczyła się po ziemi.
Paladyn zabrał szablę z jednego z trupów. Wypatrzył Melkiora i używając daru przemieszczenia, zjawił się obok niego. Schował szablę i zebrał moc magiczną do wolnej dłoni. Wybrał cel i rzekł inkantację:
- Izeshar!- by następnie cisnąć kulę energii w jednego ze strzelców z barykady, smażąc mu przy tym pierś. Zwrócił się do Tacticusa.- Niech strzelcy zajmą tych z ratusza, podczas gdy my za tarczami żołnierzy wejdziemy do tego ratusza razem z weteranami, paroma paladynami, Gascadenem i Toruviel.- zaproponował. Zebrał energię magiczną i wypowiedział znów inkantację:- Izeshar!- wychylił się i obrał cel. Kusznik. Cisnął pocisk esencji prosto w jego twarz, której po chwili nie było.- Dopadniemy ich szefa i skończymy to. Chyba że masz własną sugestię.
//:
8x Kusznik
9x Najemnik
//Siły Melkiora, Gascadena i Toruuviel
55x Wojak
4x Weteran
18x Rekrut Bractwa
13x Rycerz Bractwa
TheMo:
Zwycięstwo. Przynajmniej w potyczce o mury. Jednak nie chciał dać wytchnienia bandytom. Sam sieknął jednego po plecach, gdy ten próbował uciekać.
- Kontynuować ostrzał!
Krzyknął w nadziei, że jak najmniej oprychów ucieknie i się przegrupuje. Sam postanowił przeorganizować swój oddział. Gdy wszyscy wycofali się na linię kuszników zaczął ogarniać straty. Inżynierów będzie trzeba odesłać razem z rannymi do obozu, a z resztą kontynuować szturm.
//Pod murami barykady
9x bandyta
2x ork bandyta
(Uciekają)
//Jak moje siły?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej