Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (57/82) > >>

Marduk Draven:
- Rycerze, wyprowadzać cywili!- rozkazał Draven.- Paladyni, Dypoldzie, osłaniamy. Stajemy tyłem do domów, aby zasłonić ewakuacje przed ewentualnym atakiem z miasta!
Draven nasłuchiwał, oczekując odwrotu którejś z grup wroga, które by uciekały.

//Siły Marduka
21x Rycerz Bractwa(ewakuują mieszkańców
20x Paladyn Bractwa(osłaniają ewakuacje)
3x Dypold i jego rycerze(osłaniają ewakuację)

Nawaar:
Przemarsz wojsk krasnoluda, przebiegł w dość spokojnych okolicznościach! - Za cicho tutaj. Idziemy. Wszyscy szyli równo jak na wojsko wyglądało. Każdy krył swojego kolegi, bo taki zamiar miał Kiellon. W końcu z oddali słychać było jazgot bitewny, także zamierzali na szczęście w dobrym kierunku. Dopóki z bocznej uliczki nie wylecieli kolejni bandyci. Paladyn nawet nie zdążył, złapać powietrza do płuc, a już pierwsze trupy padły od kuszników brodacza. Właściwie dobrze się stało, bo mięli przewagę w zaskoczeniu przeciwników oraz wystosowanie planu!
- Słuchać mają się odbić od waszych tarcz. Druga grupa przetrzymuje pierwszą, by się nie cofnęła następna grupa flankuje wrogów. Trzymać się twardo szyku i przeć do przodu, nadal osłaniając się tarczami. Ja natomiast z Longinusem i jego przyjaciółmi zajmiemy się strzelcami. Odwrócę ich uwagę teleportacją! Zrozumiano?!
    Brodacz ułożył na szybko plan działania nawet, nie mając czasu na, wysłuchanie odpowiedzi od swoich żołnierzy. Natomiast tego zamierzał jeszcze z pozycji jakiej się znajdował, oddać strzał z muszkietu do jednego z kuszników, gdyż stanowili większe zagrożenie dla jego oddziału. W tym celu oparł kolbę o swe ramię, by wymierzyć w głowę wroga oraz oddać strzał, po naciśnięciu na spust "Fuzyjki". ÂŻelazny pocisk opuścił lufę muszkietu, przemierzając teren nowej walki i zatapiając się w czaszce człowieka z kuszą. Kula przeszyła czaszkę, zostając wewnątrz jej człek jeno, wywrócił oczy do góry i padł na plecy, zdychając.
    Kiellon następnie odłożył muszkiet, dobywając tarczy oraz młota, by skoncentrować się magicznie i przemieścić w stronę kuszników. Fragment, za fragmentem krasnolud znikał z oczu swoim wojownikom jak i nacierającym bandytom, aby przywitać się ze strzelcami wroga. Brodacz wylądował tuż przed jednym z nich bez zastanawiania, uderzając kusznika w brzuch zamachem z prawej do lewej. Człowiek obalił się na ziemię, gdy kilka żeber pękło oraz gdy lewe płuco zostało zmiażdżone. Krasnolud szybko do niego doskoczył i uderzył z góry na dół obuchem, trafiając w czoło bandytę. Czaszka nie wytrzymała impetu, pękając i ukazując jej zawartość całemu światu! Paladyn nie miał czasu na przerwę, bo musiał nadal walczyć. Na początek podrzucił młot, aby mieć wyprostowaną dłoń i pchnąć telekinezą dwóch kuszników na siebie, co się udało bez problemu, bo nie wiedzieli co ich czeka. Teraz mają jeszcze zapas czasu, także zaatakował kolejnego zbira, który nie mógł oddać strzału, bo dobył miecz. Brodacz szybko zablokował, pchnięcie tarczą odbijając przeciwnika w trakcie jego wycofywania na pozycje kanclerz królewski, zrobił piruet trafiając go w dłoń, w której trzymał miecz. Broń spadła razem z pięknym dźwiękiem łamanej kości. Człowiek wydarł się na krótką chwilę, gdyż zaraz wyłapał cios podbródkowy z młota. Szczęka pękła, żeby się posypały, o ile jakieś były a adwersarz paladyna padł na ziemię i już nie wstanie, bo zwyczajnie zemdlał brocząc w swej krwi. Kiellon oczywiście go wykończył, uderzając jeszcze raz, ale tym razem w głowę można powiedzieć standardowo. Wykańczając go na miejscu. Marszałek Bractwa ÂŚwitu, nie miał czasu na odpoczynek, gdyż nie zauważył jak jeden z kuszników zaszedł go od tyłu z zamiarem, uderzenia go w nieosłoniętą głowę, ale tutaj chyba zadziałał palec boży, bo w momencie ataku brodacz, obrócił się, wybijając miecz swoją tarczą, jakby instynkt mu kazał tak zrobić. Mina człowieka również była bezcenna do czasu aż, nie wyłapał młotem w klatkę piersiową. Człowiek usiadł w bezdechu, nie mogąc nic zrobić i w tym czasie, otrzymał on kolejny cios w sam czubek głowy. Czaszka zapadła się do środka a oczami oraz uszami, wyleciała krew. Bardzo nieprzyjemny widok, które z resztą krasnolud widział tyle raz to nawet jego niemal to ruszyło!
         Krasnolud zamierzając zrobić pogrom na strzelcach nie mógł zapomnieć o magii Zartata, także szybko podciągnął młot, chowając się za tarczą, zaczął zbierać energię magiczną do swoich dłoni, by wypowiedzieć inkantację pocisku esencji. - Izeshar! W dłoni pojawiła się znajoma kula śmiercionośnej energii, która pchnięta za pomocą telekinezy trafiła bez problemu w kolejnego kusznika, spopielając mu głowę. Korpus padł bezwładnie na ziemię. Brodacz nie ustępował i kolejny raz, zebrał moc magiczną krzycząc. - Izeshar! Pocisk magiczny znów pojawił się w rękach, ponownie pchnięty za pomocą telekinezy, poleciał w stronę kolejnego wroga tym razem trafiając go w brzuch. Wrzask bólu spowodowany spalonymi organami był zrozumiany do tego musiał zasiać strach wśród wrogów jak i dać siłę walczącym pod dowództwem krasnoluda, co nie zmienia faktu, że kolejny kusznik padł śmiercią bolesną, bardzo bolesną!
Paladyn przetrzepał siły wroga na tyłach dając dużą szansę na odparcie ataku bandytów, atakujących bezpośrednio, co nie zmieniało faktu, że kilku strzelców zostało, także dobywając na nowo młota biegł ponownie załatwić strzelców, którzy częściowo powinni zginąć od mieczy braci szlachciców.

Pozostaje 32 żelaznych pocisków

Siły Kiellona:
42x Wojak
5x Weteran
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x Wołodyjowski
1x Longinus

20x bandyta
6x ork bandyta
4x łucznik
3x kusznik (2 wstaje po przewróceniu telekinezą)
5xNajemny zbir

Melkior Tacticus:
A Melkor dalej siekł co się dało, gdy bandyci zaczęli uciekać nakazał strzelcom strzelać a piechocie nacierać dalej. Chciał się przebić do centrum, do "ratusza". Musiał być tam pierwszy... Elf ustrzelił kolejnego uciekiniera.


/Na murach:
7x łucznik
10x kusznik
(Uciekają w głąb miasta)

//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
63x Wojak
4x Weteran
18x Rekrut Bractwa
13x Rycerz Bractwa

TheMo:
Kątem oka zauważył, że część wrogów się wycofuje. Uciekają? A może przegrupowanie? Cholera wie, w tym chaosie nie widział nikogo wydającego rozkazy. Postanowił na początek uporać się ze zdobyciem murów a potem zająć się uciekinierami. Odparł puklerzem atak jednego z kuszników a następnie wykonał cięcie prosto w odsłoniętego bandytę i rannego zepchnął z murów ruszając dalej. Część wrogów postanowiła zwiększyć dystans od szturmujących by móc prowadzić lepszy ostrzał.
-Wysadzić więcej murów!
Zaryzykował wydając ten rozkaz. Jednak jego powodzenie mogło oszczędzić życie żołnierzy i ograniczyć deszcz strzał i bełtów. A skoro wrogie szeregi nieco uszczuplały mógł sobie na to pozwolić.


//Pod murami barykady broni:
22x bandyta
6x ork bandyta

//Na murach:
16x łucznik
9x kusznik

Narrator:
Zgodnie z rozkazem Thema, inżynierzy zebrali resztki ładunków wybuchowych i kryjąc się za tarczami podchodzili bliżej. Tym razem mieli łatwiej, gdyż strzelcy wroga bardziej byli skupieni na ostrzeliwaniu żołnierzy przy wyrwie niż inżynierów. A więc ponownie podeszli pod mury i podłożyli w odpowiednich miejscach bomby. Odsunęli się na bezpieczną odległość i podpalili lont. Znowu nastąpiły wybuchy i kolejna część murów wyleciała w powietrze, akurat tak się złożyło że w pobliżu stała większ grupa strzelców, która teraz mocno ucierpiała. Themo jednak bez szwanku się nie obył. Wybuch odrzucił generała i w dodatku oberwał fragmentami murów, które go w tym momencie lekko zasypały.

//Pod murami barykady broni
15x bandyta
5x ork bandyta

//Na murach:
5x łucznik
3x kusznik
Strzelcy Melkiora z łatwością ustrzelili uciekających strzelców, przynajmniej tych których się udało, a piechota nacierała dalej. Aby dostać się do ratusza musiał przejść przez rynek więc i tam podążał cały jego oddział.. Lecz zamiast uformować szyk, żołnierze biegli dość chaotycznie przez co nie mogli się wspólnie jeden drugiego osłaniać. Dotarli pod rynek lecz tam ujrzeli zbudowane dosłownie ze wszystkiego na szybko barykady, na barykadach stali już kusznicy, którzy tylko czekali na szturmujących. Wystrzelili pierwszą salwę i trafili paru ludzi przez co ostudzili trochę zapał żołnierzy Melkiora. Przestali oni biec naprzód i zatrzymali się powoli się cofając do tyłu za tarczami.

//Na barykadach:
25x Kusznik
20x Najemnik (10 po lewej stronie barykady, 10 po prawej)
Podbipięta, Skrzetuski jak i Wołodyjowski wystrzelili ponownie ze swoich pistoli widząc kolejnych wrogów i po raz kolejny odebrali życie kilkoru strzelcom. Następnie wyciągneli swoje szable/miecze i wraz z regularną armią zaczęli walczyć wręcz. Największym problemem zaraz po strzelcach okazali się orkowie, którzy siali pogrom.

//Siły Kiellona:
39x Wojak
5x Weteran
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x Wołodyjowski
1x Longinus

16x bandyta
5x ork bandyta
1x łucznik
5xNajemny zbir
Tymczasem ewakuacja cywili trwała w najlepsze, nikt nie zamierzał przeszkadzać, a więc jednocześnie nastała trzymająca w napięciu cisza, bo niewiadomo czy zaraz skądś nie wyleci grupa bandytów. Paladynom zostały już tylko ostatnie domy. Uratowani cywile dziękowali za ratunek, mężczyźni podawali dłoń,a kobiety rzucały się wyzwolicielom na szyję.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej