Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Melkior Tacticus:
- Zabraniam wam ginąć jak idioci do kurwy nędzy! Krzyczał z tyłów swoich wojsk, które dawały się jakimś obdartusom. Elf postanowił osobiście pokazać królewskim jak się strzela. Uniósł swą kuszę i strzelił w łeb jakiegoś pajaca z kamieniem. - Chronić taran kurwa!
//Na murach:
15x łucznik
30x kusznik
29x bandyta
//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
76x Wojak
5x Weteran
23x Rekrut Bractwa
14x Rycerz Bractwa
Toruviel:
- Ta jest!- odkrzyknęła elfka z nabitą kuszą. Szybko znalazła jakiś cel i wymierzyła. Bełt z prędkością wiatru poleciał zatopił się w czaszce wrogiego kusznika, który spadł martwy z muru.
//Na murach:
15x łucznik
29x kusznik
29x bandyta
//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
76x Wojak
5x Weteran
23x Rekrut Bractwa
14x Rycerz Bractwa
TheMo:
Plan nieco nie wypalił. Mógł dłużej prowadzić ostrzał. Trudno. Najważniejsze, że mury poszły. Sam zdzielił półtorakiem jakiegoś orka i ruszył dalej do szturmu.
-Zająć mury!
I sam zaczął się wspinać po gruzowisku powstałym po wybuchu. Gdy już znalazł się na murach zasłonił się przed strzałą i ciachnął najbliższego kusznika.
//Pod murami barykady broni:
50x bandyta
14x ork bandyta
//Na murach:
25x łucznik
24x kusznik
//Wojska Themo:
80x Wojak
15x Weteran
10x Inżynier
Marduk Draven:
Marduk z kolei dalej nacierał razem z Kiellonem i wiernymi paladynami, tak jak jego wojska na dole, które wdzierały się drabinami. Nie było jednak czasu na dumanie i rozmyślanie, za to było go wprost za dużo na rąbanie, co też paladyn skryty za stalową zbroją i maską robił.
Zasłonił się półtorakiem od góry i dobył żelaznego sztyletu. Pchnął go w bandytę. Szybko, trafiając zaskoczonego bandytę, który desperacko próbował uskoczyć, w podbródek. Zbir zapluł się krwią, a gdy wojownik Zartata wyjął ostrze z jego gardzieli, usunął się na ziemię.
Szybko zaatakował go drugi, razem z trzecim. Jeden walczył dwoma sztyletami, drugi samym mieczem. Zaatakowali równocześnie, od skosów, myśląc, że z tym sobie nie poradzi i polegnie od ich ostrz. Nic bardziej mylnego. Skrócił dystans. Przyjął sztylet na naramiennik. Zgrzytnęło. On zaś uderzył łokciem w krtań sztyleciarza, na chwilę wyłączając z walki krztuszącego się wroga. Skupił uwagę na drugim, zalewając go serią szybkich ciosów mieczem i sztyletem. W końcu uderzył tym pierwszym pod odpowiednim kątem, wytrącając go z ręki właściciela. Nie czekał, zawirował ponad metrową klingą i chlasnął zbira po twarzy i piersi w jednym, precyzyjnym cięciu.
Następnie obrócił się, wykręcił młynka sztyletem i szybkim ruchem żelaza ciął go po gardle, rozcinając je, po czym by ukrócić męki zbira, zatopił sztylet w jego głowie. Krew trysnęła z szyi, akurat na kusznika, który chciał ustrzelić marszałka.
Marduk miał teraz sekundę bądź dwie. Zebrał energię magiczną nadaną mu przez Zartata i skumulował ją w dłoni. Słowem mocy, prostym i szybkim w wypowiadaniu przywołał kulę energii.
- Izeshar!- zbir otarł twarz z posoki, w idealnym momencie, by ujrzeć jak Draven ciska w jego kierunku pocisk esencji. Trafił w twarz. Nie było co z biedaczka zbierać. Draven jednak zebrał raz jeszcze magię w dłoni i w ciągu sekundy obrał na cel jakiegoś łucznika, pierwszego z brzegu.
- Izeshar!- kolejny pocisk esencji zjawił się w jego dłoni, po czym powędrował ciśnięty telekinezą, wprost w pierś łucznika, który padł na kolana z wypaloną dziurą w piersi — dawniej swoim płucem — i skonał.
Kątem oka, Draven widział szarżującego na niego bandytę, który mieczem chciał pomścić swych kompanów. Wyciągnął dłoń w jego kierunku i posłał na niego telekinetyczne pchnięcie, efektywnie zwalając go z nóg na plecy. Zebrał magię w dłoni kolejny, ostatni raz.
- Izeshar.- rzekł spokojnie. Kolejna biała kula światła zjawiła się w jego dłoni. Marduk cisnął ją w leżącego zbira. Nie miał litości. Nie mógł sobie na nią pozwolić. Pocisk esencji wypalił całkowicie głowę bandyty, zostawiając sam korpus i kończyn. Marduke dobył w lewą dłoń szabli i otarł o siebie dwa ostrza ze zgrzytem.
- Trzeba jak najszybciej otworzyć bramę!- krzyknął do żołnierzy.- Za mną, Kiellon!- rozkazał.
Ruszył, znów. Jego czarna peleryna i tunika nadawały mu wyglądu ponurego kosiarza, który zbierał dusze podczas bitwy. Niczego nie zbierał. Jedynie oddawał ziemi. Wbił się w tłum strzelców. Pierwszego uderzył barkiem, obalając na ziemię. Wypadła mu kusza. Chciał ją podnieść. Nie zdążył. Cięcie szabli znad głowy rozpłatało mu szyję, paskudząc szaty i zbroję Marduka. On jednak nie zważał na to. Chlasnął mieczem po dłoni trzymającej kuszę innego strzelca, pozbawiając ją palców. Bandyta darł się wniebogłosy. Głośno, acz krótko, gdyż Draven ukrócił jego cierpienia chlaśnięciem szabli po skosie, które rozcięło jego brzuch i pierś. Kanclerz Bractwa parł dalej. Na jego drodze stanął jakiś miecznik, który wzniósł miecz do ciosu i zaatakował od góry. Marduk stanowczo nie miał czasu oraz chęci na zabawę z nim. Zablokował zarówno szablą, jak i mieczem i zakleszczył brzeszczot bandyty. Potem nożycowym ruchem złamał jego klingę i kopnął go w kolano, zmuszając do klęknięcia. Ciął znad głowy, rozplatając jego łeb prawie na dwie części. Dalej. Szedł dalej, ciągnąc za sobą szlak krwi i trupów. Dopadł łucznika tuż przed strzałem i mieczem rozciął jego łuk. Ciął znad głowy tą samą bronią, lecz ten ustąpił w tył i dobył sztyletu. Zaatakował. Draven nie chciał się cackać. Zwinnie mimo zbroi minął wroga i chlasnął go półtorakiem po plecach. Niedoszły łucznik bez łuku obrócił się, w idealnym momencie, by stracić głowę od szabli paladyna.
Marszałek królewski wciąż parł. Przyjął na żniwiarza cios miecza znad głowy i zdzielił opancerzonym czołem bandytę w głowę. Ten zatoczył się i zaatakował znów, od boku. Draven zablokował mieczem szablą i pchnął barkiem draba. Następnie zaś wykonał potężne cięcie z obrotu, takie poziome, na wysokości pasa. Korpus zbira spadł na ziemię, krzycząc z bólu. Nogi chwilę jeszcze stały, lecz upadły po chwili. Marduk parł dalej...
//Na murze:
12x łucznik
9x kusznik
33x bandyta
Siły Marduka i Kiellona:
57x Wojak
5x Weteran
24x Rycerz Bractwa
20x Paladyn Bractwa
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x Wołodyjowski
Toruviel:
Toruviel schowała się za osłonami taranu i zaczęła naciągać kuszę. Nie miała długich paznokci, więc nie mogła narzekać, że je sobie złamie, ale za to mogła narzekać na bród i gwar bitwy.
No i po cholerę ci to było? Mogłaś w ciszy i spokoju cieszyć się winkiem i książką w Efehidonie albo znaleźć faceta na kilka dni... Głupia elfka, głupia!- mówiła sobie w myślach.
W końcu jej broń była znów gotowa do strzału. Nałożyła bełt i się wychyliła. Obrała szybko cel, jakim był bandyta zamierzający się kamieniem na jedną z drabin i strzeliła. Pocisk trafił go w oko. Puścił on kamień, szczęśliwie nie na drabinę i padł martwy. Miło. Toru znów zaczęła ładować kuszę, a gdy skończyła, odłożyła ją na swoje miejsce. Dobyła sztyletu i podbiegła do Gascadena.
- Gascuś, krodylku, skrzyknij paru swoich zakonnych kolegów i chodź ze mną na mury!- poprosiła stanowczo, po kobiecemu i ruszyła ku jednej z drabin. Szybko i żwawo wspięła się po niej. Na górze zastała bandytę chcącego chlasnać ją mieczem. Zareagowała szybko, kopiąc go prosto w szczękę. Bandyta poleciał w tył, plując zębami, zaś elfka dzięki umiejętnościom akrobatycznym nie spadła. Skoczyła na podnoszącego się zbira, w locie wysuwając ukryte ostrze, które przy lądowaniu całym impetem ciała na żebrach bandyta, wbiła w jego mózg. Podniosła się i zgrabnie umknęła przed innym mieczem. Dobyła sztyletu i nim zablokowała kolejne cięcie — tym razem od prawego skosu. Kopnęła wroga w kolano i zatopiła mu ukryte ostrze w oku. Dobyła jednego z noży i zaatakowała jednego z kuszników. Nożem przybiła mu dłoń do jego broni, sztyletem zaś cięła szybko po jego gardle, odbierając mu życie. Schowała ów sztylet i obrała szybko następny cel, którym był inny, mierzący gdzieś pod mur kusznik. Był jakieś 5 metrów od nie. Rzuciła więc nożem, trafiając go w brzuch. Bandyta osunął się, zaś elfka ruszyła w kierunku ofiary. Dorwała nóż z jego ciała i w ostatniej chwili obroniła się nim przed mieczem jakiegoś zbira. Dobyła drugi, bliźniaczy nóż i chlasnęła nim po szyi zbira. Schowała oba i dobyła Gwalhira. Natarła na miecznika, zalewając go serią ciosów. Ten jednak skutecznie blokował, a nawet przeszedł do kontrofensywy. Widząc to, elfka umknęła przed ciosem znad głowy w bok i z półobrotu — by nabrać impetu — kopnęła go w krocze. Bandyta zgiął się w pół, zaś Toruviel skończyła robotę, przebijając go mieczem przez plecy.
//Na murach:
15x łucznik
27x kusznik
25x bandyta
//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
76x Wojak
5x Weteran
23x Rekrut Bractwa
14x Rycerz Bractwa
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej