Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (52/82) > >>

Marduk Draven:
Marduk czekał. Długo i cierpliwie, bacząc jeno, na odpowiednią chwilę, na sygnał. Modlił się za ten czas do Zartata, klęcząc pośród drzew.
- Twoja jest wola,
Twoje jest królestwo,
Twoja jest chwała,
Daj nam abyśmy nie odpuszczali dziś winowajcom,
Niech zło pełza u stóp naszych.- powtarzał, czekając.
W końcu nastała godzina szturmu. Draven usłyszał wrzawę od grupy Thema i Melkiora. Powstał z kolan.
- Znacie plan, żołnierze. Wiecie co robić. Dziś jesteście mieczem sprawiedliwości. Dziś jesteście moim mieczem. Dziś wszyscy jesteśmy mieczem Zartata!- zagrzewał ich do boju. Dobył Irę, swój miecz z czarnej rudy i ujął go jednorącz, unosząc w górę. Wskazał osadę.- Do ataku! Za Zartata i K'efir!- wykrzyknął. Pobiegł kilka kroków i użył skoncentrowanej już dawno mocy Zartata, aby rozbić się na atomy. W mgnieniu oka przebył odległość dzielącą ich od murów i pojawił się tam, ku zdziwieniu obrońców. Ułamek sekundy po nim byli tam także jego paladyni. Zaczęła się rzeź niegotowych bandytów. A z kolei Longinus, Zagłoba, Wołodyjowski i Skrzetuski, razem z rycerzami Dypolda i pozostałymi siłami ruszyli. Część niosła drabiny.

[member=16647]Kiellon Silvertank aep Kharim[/member] :P

Longinus Podbipięta:
Zaczęto szyć z kusz i łuków do wojsk pod komendą Themo. Lotki świstały przy uszach wojaków, nawet sam Themo przysiągłby, że trzy razy śmierć minęła go z bliska. Jednakże jego wojska, prócz części mającej zostać z tyłu ruszyły. Niektórzy w biegu z kusz strzelali, inni się tarczami słaniali. Raz po raz ktoś z jednej, bądź tej drugiej strony padał.

//Pod murami barykady broni:
50x bandyta
15x ork bandyta

//Na murach:
25x łucznik
25x kusznik

//Wojska Themo:
80x Wojak
15x Weteran
10x Inżynier
Wojacy Melkiora zaczęli uderzać taranem o bramę, która drżała jakby z przestrachu. Kusznicy i łucznicy szyli z góry, zaś inni, niezajęci taranem wojownicy Tacticusa podstawiali pod mury drabiny i tam się wdzierały.

//Na murach:
15x łucznik
30x kusznik
30x bandyta

//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
76x Wojak
5x Weteran
23x Rekrut Bractwa
14x Rycerz Bractwa
Największym zaskoczeniem były blisko dwa tuziny doborowych paladynów, którzy w mgnieniu oka zjawili się na murach i zaczęli miażdżyć niegotowych obrońców. Drabinami szybko wchodzili inni wojacy.
- Wojak i Rycerz to są braty!- rzucił Podbipięta wspinając się na górę po drabinie.
- Razem pójdą na psubraty!- dodał Zagłoba, równiez wspinający się na mur.

//Na murze:
15x łucznik
15x kusznik
40x bandyta

Siły Marduka i Kiellona:
57x Wojak
5x Weteran
24x Rycerz Bractwa
20x Paladyn Bractwa
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x ]Wołodyjowski

Nawaar:
Krasnolud w końcu wiedział, że to nadeszła pora na atak drużyny Marduka. Wszędzie rozpętały się krzyki i wrzaski, mówiące o tym, że doszło do szturmu na bramy. Teraz nadeszła pora na kwiat rycerstwa valfdeńskiego, do którego należał Kiellon. Marduke poczynił honory, przemieszczając się pierwszy na mury wioski razem z paladynami, tylko brakowało brodacza na swoim miejscu, także i on dobywając ówcześnie dwa pistolety, ruszył do przodu, po czym skupiając się na tyle ile mógł w tych okrzykach, użył przemieszczenia! Kiellon dawno tego nie robił, ale jego ciało pod wpływem magii, zachowało się wzorowo wręcz rutynowo, można by rzec, bo rozpadło się kawałek po kawałeczku, znikając niemagicznej gawiedzi z oczu, by brodata puszka pojawiła się na murach, otoczona przez bandytów. Teraz zaczynało się główne zadanie, odbicia zakładników, oby udane!
        Kanclerz królestwa z zamiarem pomocy drużynie, która miała zacząć oblężenie w tradycyjny sposób, zamierzał strzelać do kuszników, tak właśnie zrobił. Dlatego mając w rękach "odkupienie" oraz "miłosierdzie", wymierzył w stronę człowieka, który zamierzał strzelić do rosłego Podbipięty, bo jak tu nie trafić w takiego rosłego chłopa. Dlatego paladyn wymierzył w głowę, gdyż tak najłatwiej i pociągnął za spust broni. Kula poleciała w stronę bandyty, tworząc malutki kłąb dymu, ale niestety nie trafiła w tego człeka, co celował brodacz i oberwał inny, który niepotrzebnie się odwrócił zasłaniając, celującego kusznika. Kula przeszyła jego brzuch z dziury natychmiast, sączyła się krew do tego mina bandyty mówiła, że to koniec, więc złapał się za brzuch i spadł z murów. Właściwie bandyta to bandyta, także nie ma co narzekać, bo jednego mniej, jednakże tutaj pociągnął drugi raz za spust drugiego pistoletu. Teraz nie było mowy o pomyłce, bo kusznik już zamierzał strzelać, gdy zobaczył, że Kiellon chce go jako zdobyczy, ale i dla niego było za późno, ponieważ kula przeszyła jego czaszkę, zabijając na miejscu nim dłoń człowieka, uwolniła bełt,w tym czasie również Longinus się jakoś schował, także akcja zakończona powodzeniem. Kanclerz królestwa schował pistolety do kabur, dobywając młota z czarnej rudy oraz tarczy, czekając na rozwój wydarzeń.


//Pod murami barykady broni:
50x bandyta
15x ork bandyta

//Na murach:
25x łucznik
25x kusznik

//Wojska Themo:
80x Wojak
15x Weteran
10x Inżynier
Wojacy Melkiora zaczęli uderzać taranem o bramę, która drżała jakby z przestrachu. Kusznicy i łucznicy szyli z góry, zaś inni, niezajęci taranem wojownicy Tacticusa podstawiali pod mury drabiny i tam się wdzierały.

//Na murach:
15x łucznik
30x kusznik
30x bandyta

//Siły Melkiora, Gascadena i Toruviel:
76x Wojak
5x Weteran
23x Rekrut Bractwa
14x Rycerz Bractwa

//Na murze:
15x łucznik
13x kusznik
40x bandyta

Siły Marduka i Kiellona:
57x Wojak
5x Weteran
24x Rycerz Bractwa
20x Paladyn Bractwa
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x ]Wołodyjowski

Pozostają 3 żelazne naboje.

// Chyba dobrze podzieliłem? bo się zrobi straszny rozgardiasz jak nikt nie będzie tak kopiował.

 

Marduk Draven:
//ÂŻeby to bardziej uporządkować: niech członkowie grup kopiują stany bitwy tylko swoich grup. Ja to będę sam rozgarniał.

Marduk był sam tylko przez chwilę, lecz nie zląkł się. Był gotów walczyć z nimi wszystkimi sam. Wykorzystał szok i zaskoczenie spowodowane nagłym przybyciem swoich wiernych podwładnych. Uniósł przed siebie dłoń i wykorzystując moc telekinezy, posłał falę przez powietrze. Uderzyła ona w jednego z drabów. Poleciał on dwa metry za siebie, przewracając przy tym przynajmniej kilku swoich kompanów, przez co masa kuszników spudłowała. Następnie wykorzystał rozgardiasz i zebrał w sobie potęgę magicznej mocy, mały promil nadany mu przez Zartata. Skierował moc do lewej, wolnej dłoni.
- Izeshar!- zainkantował, przywołując lśniąco biały pocisk esencji. Długo nie szukał celu i cisnął nim, trafiając prosto w tors zbira, który zginął niemal od razu z wielką, wypaloną w piersi dziurą.
Draven nie marnował czasu. Wykręcił młyńca swoim mieczem i ciął znad głowy, z lekkiego skosu w innego bandytę, ten jednak obronił się swoim brzeszczotem i wywinął spod Marduka. Na pomoc przyszedł mu drugi. W mig ciął w stronę marszałka koronnego, który oszczędnie zasłonił się swoją klingą, wywinął się od wroga, odpychając jego ostrze i zaatakował drugiego, od lewej flanki na poziomie pasa. Znów blok. Draven uderzył go głową, na której ubrany miał hełm i z obrotu chlasnął tego drugiego, akurat, gdy składał się do ciosu. Miecz trafił go w gardziel. Padł na ziemię, usilnie starając się zatrzymać dłonią krwawienie. Draven wrócił uwagą na pierwszego i telekinezą przyciągnął do siebie, wystawiając przy tym miecz przed siebie — konsekwencji robiąc z niego szaszłyk. Butem zdjął jego ciało i w porę zablokował cios znad głowy, nawet się nie uginając i trzymając broń jednorącz. Zjechał swoim ostrzem po klindze tamtego, zahaczając o nie jelcem i znosząc je w dół. Zebrał energię magiczną w dłoni i znów zainkantował.
- Izeshar!- po czym wybrał w ułamku sekundy cel i cisnął pocisk esencji, trafiając łucznika w głowę. Uderzył barkiem bandytę, po spoliczkował go lewą ręką z taką siłą, że się obrócił, po czym przebił go od pleców na wylot swym mieczem. Raz jeszcze magiczna energia powędrowała do jego dłoni.
- Izeshar!- zainkantował znów. Cisnął kulę magicznej energii w kolejnego kusznika, w jego pierś, kończąc i jego żywot.

//Na murze:
14x łucznik
12x kusznik
37x bandyta

Siły Marduka i Kiellona:
57x Wojak
5x Weteran
24x Rycerz Bractwa
20x Paladyn Bractwa
1x Skrzetuski
1x Zagłoba
1x Wołodyjowski

Narrator:
Szturm się rozpoczął. Najgorzej szło drużynie Themo, gdzie obrońcy szybko się otrząsnęli z szoku i pruli do jego żołnierzy jak do kaczek. Inżynierom mimo zbudowanych osłon ciężko było podejść pod barykady. W końcu jednak się przemogli i podeszli pod barykady gdzie już czekali inni bandyci. Zgodnie z planem piechota zajęła się zwracaniem na siebie uwagi i osłanianiem inżynierów gdy ci będą podkładać bomby. Podpalili lont i wycofali się najszybciej jak mogli. Po paru sekundach nastąpiła seria wybuchów, dzięki którym w murze pojawiły się wyrwy przez które teraz wojownicy Thema mogą się przedzierać. W wyniku eksplozji zginęło kilku nierozsądnych obrońców.
Tymczasem po stronie Melkiora wszystko szło zgodnie z planem, do pewnego momentu. Bandyci zorganizowali na szybkości paręnaście wielkich kamieni, lub innych głazów którymi zaczęli miotać w taran, bo to była jedyna opcja na powstrzymanie ich przed zniszczeniem bramy. Wiedzieli, że jeśli do tego dopuszczą wszystko jest już stracone. Jednocześnie kusznicy szyli do żołnierzy, którzy próbowali się dostać na mury drabinami, jeden trafiony pociągał za sobą w dół wielu innych, którzy także na tej drabinie się znaleźli. Osłona tarana była dobra, ale czy wytrzyma dłuższe bombardowanie kamieniami? Muszą jak najszybciej przebić się przez bramę i wedrzeć się do środka. Brama już powoli ustępowała, lecz jeszcze jej nie zniszczono.
Najłatwiej postępował szturm Marduke'a i jego paladynów, bo przecież jak może się równać zwykła bandycka szumowina do kwiatu rycerstwa valfdeńskiego? Bandyci skutecznie, powoli zostają spychani z murów i wycofują się by się przegrupować. Draven musi jak najszybciej otworzyć bramy dla reszty wojska, a żeby tego dokonać musi zejść na dół schodami i przedrzeć się do bram.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej