Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (6/82) > >>

Toruviel:
- Od znajomego po krawcowym fachu, którego zmuszali do robienia stroi dla swoich zabójców.- odrzekła bez żadnej oznaki kłamstwa.

Marduk Draven:
- Sam kiedyś byłem w Myrtanie.- odrzekł Dypoldowi, starając się zignorować śmiech dwójki rycerzy jadących za nimi. Okazali się typową, pyszną i zadufaną w sobie szlachtą, uprzedzoną stereotypami, według której krasnolud do kopalni, ork w góry, elf w las, niziołek do jubilera, jaszczur na bagna, a turdnaszan do wody. A sława tylko dla ludzi. Zerknął na Kiellona, sprawdzając to jak się trzyma.- Niestety nie wiele pamiętam. Dawno temu to było. Lat bez mała dziesięć, a i ja ucierpiałem tam uraz głowy, toteż ledwo co coś tam zostało.- dodał po chwili pauzy. - Widzę, mości Dypoldzie, że....- zerknął przez ramię na brechtających się rycerzy.- Wy i wasi kompani jesteście pełni rycerskiej wstrzemiężliwości i manier.- powiedział z lekkim uśmiechem.
Zaczął się zastanawiać jak tam hufiec Gascadena, którego wysłał w okolice K'efir już wcześniej, do obozu wojennego ukrytego nieopodal mieściny.

Longinus Podbipięta:
No i kompania tak jechała, zapuszczając się w złoto - czerwony atunosowy las.
Tymczasem kilka kilometrów od K'efir,  był obóz wojenny. Kilkanaście namiotów, dodatkowo otoczonych palisadą. Z niego zaś. Wojacy oblegali jedyne wyjście z K'efir. Inne na rozkaz Dravena zostały zabarykadowane. Chciano wziąć zbirów na głód, albo chociaż ich osłabić. W jednym z zaś namiotów do dowódcy jednego z wielu hufców - Gascadena przybył jeden z rekrutów. Najpewniej ze zwiadu. Hufiec jaszczura miał za zadanie prowadzić małe armie dywersyjne i rozpoznawcze, uprzykrzając życie obrońcom i stale informując dowództwo obozu o sanie K'efir.
- Panie, zbiry starają się usunąć zagrodzenia jakie daliśmy na wschodniej bramie.- zakomunikował.- Mamy coś z tym zrobić?

Nawaar:
Krasnolud nie mógł, nie usłyszeć śmiechów dwójki rycerzy jadącym za nim. Typowi zadufani w sobie rycerze, przez wzgląd na stare wyprawy wielce podobni do samego Marduka. Swoją drogą takie typy ludzi będą trzymać się z dala od brodacza i nie będą go pilnować, gdyż nie jest w ich kręgu zainteresowania! Dzięki temu Kiellon będzie w stanie się czegoś dowiedzieć, czego poszukują w tych okolicach, że są aż z samej Myrtany! Z drugiej jednak strony Dypold wydawał się na porządnego chłopa, bo ciężko wyczuć od niego było jakiś niuansów dotyczącego innych ras na ważnych stanowiskach. Zero fałszu było też trochę podejrzane, ale teraz mógł sobie porozmawiać. - Mości panowie przebili wiele kilometrów oraz przepłynęli, niezliczone mile, by do nast trafić. Jestem rad, że Zartat dał wam okazje do spotkania z nami w tych niebezpiecznych czasach. Jednak mości Dypoldzie racz mnie powiedzieć, czemu tak późno do nas zawitaliście? I, co było tego przyczyną wszak musicie przebywać tutaj nieco dłużej. Padło ciekawe pytanie, na które chciał dowiedzieć się najważniejszych szczegółów, a jeden z przyjaźnie nastawiony może dużo zdradzić rzeczy o swoich towarzyszach.   

Gascaden:
Gascaden siedział w namiocie niecierpliwiąc się. Musiał czekać aż nadjedzie wsparcie. Gdyby to od niego zależało już by rozkazał szturmować osadę. Gdy wszedł do jego namiotu rekrut ten wstał praktycznie odruchowo.
No więc trzeba im w tym przeskodzić. Przygotuj hufiec, zaraz wyruszymy ich powstrzymać.
Sam jednocześnie zaczął nakładać na siebie nowiutką zbroję. Sprawdzał ten stan swojej broni. Popatrzył na stary toporek, musi w końcu zainwestować w nowy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej