Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir zszedł na śniadanie, za nim zaś pozostałe Bękarty. Zasiad przy ławie i nałożył jajecznicy.
- Marduk, a wiadomo kto tam przewodzi tym bandytom?
Marduk Draven:
- Niestety, Kaziu/- rzekł gdy skończył przeżuwać kolejną łyżkę jajecznicy.- Tego nie daliśmy rady ustalić. Wiemy, jednak, że jest ich około czterech setek. Zbierają broń po Wielkiej Wojnie i zarabiali dość dużo z myt i rabunków, dopóki nie wytyczyło się innych szlaków a tych do K'efir zamknęło.- dodał.
Melkior Tacticus:
- Chciałbym go dorwać, żywego. K'efir to dla mnie sprawa osobista, tam mogą być informacje o Renfri. Odezwał się Melkior.
Marduk Draven:
- Zobaczy się.- Draven odrzekł Melkiorowi. Skończył jajecznicę, dojadł chleb z resztkami skwarków i boczku i dopił kubeczek wody. Powstał od stołu.- Ale niczego nie obiecuję. Nie wiadomo komu się oberwie, a komu nie w bitwie.- dodał po chwili. Skierował swe kroki do drzwi.- Zbiórka za 20 minut przed zajazdem.- obwieścił. Wyszedł. Skierował swe kroki do stajni.- Wyprowadzić wozy ze stajni. Końmi zajmą się moi towarzysze.- rozkazał stajennym. Sam zaczął nakładać blachy na Zirael, po czym założył jej siodło i wodze. Poklepał lekko po pysku i wyprowadził ze stajni, czekając na resztę
Nawaar:
Jedząc krasnolud zapominał o świecie i rozmowach, ale takiej jak liczebność przeciwnika jakoś nie mogła mu umknąć. - Czterystu przeciwników na naszą grupkę? Czemu mnie to nie dziwi od jakiegoś momentu? Właściwie to odkąd tutaj przybył to zawsze liczebność wroga była przewyższająca, jednakże wyszkolenie, tudzież sprzęt mięli zawsze gorszy, ale głupi tłum nie takich wojaków ubijał i to w najmniej spodziewanym momencie. Kiellonowi trochę to zepsuło nastawienie na dalszą część wyprawy, bo znowu flaki będą się walały zawsze może, powiedzieć, że "taka praca". Jednak nie zamierzał się ruszać, a czekał czy ktoś będzie mieć podobne zdanie co on.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej