Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (29/82) > >>

Marduk Draven:
- W Bractwie chłost nie ma. Miło jednak wiedzieć jak traktujecie swoich. Ale trzymajcie to dla siebie.- odrzekł łagodnie Draven.- Kategorycznie do żadnych walk między naszym szeregami nie dopuszczam. Strata energii oraz czasu, które można spożytkować na zbirów z K'efir.- wyjaśnił.- Pamiętajcie. Zbiórka o siódmej.- dodał i odwrócił się do karczmarza. Dał mu mieszek z pieniędzmi.- Proszę, z dodatkiem napiwków dla kelnerek i Ciebie, drogi karczmarzu.- rzekł przy tym

6444g - 444g = 6000g

Kazmir MacBrewmann:
- Kiedy ja żartuje Draven W istocie, żartował z tą chłostą.

Nawaar:
Kiellon mógłby się wkurzyć na Davena, bo który to już raz obraża go pośród innych osób, ale to była chyba kwestia przyzwyczajenia? Marduke "święty" rycerz bez skazy śmiech na sali. - Rzeczywiście walczę dla Zartata jak ty Kanclerzu i Dypoldzie, ale tak na poważnie myślicie, że Zartata obchodzą wasze modlitwy? Przecież służyć można na wiele sposobów, nie koniecznie modlitwą, tylko czynami jak walka z demonami, pomoc w pozbyciu się demona z opętanego a nawet, pomóc chłopu przepchać wóz czy nawet przeprowadzić staruszkę przez jezdnię. Zaskoczę was, że do tego modły nie są tak potrzebne, jakby się wydawało i wy tez o tym wiecie, ale najlepsza jest hipokryzja kanclerza Dravena, który chyba pierwszy raz modli się przy stole na tyle wypraw ile razem przeżyliśmy i w tylu karczmach jedliśmy, że spamiętać trudno, tylko po to aby wam zaimponować rycerze z Myrtany! Poważnie macie większego kija w życiach niż wampiry. Przerwał na chwilę, by zwilżyć gardło w tym celu wziął łyka miodu, by bezpośrednio zwrócić się do Dypolda. - Myślę, że pojedynek odbędzie się w innym czasie z powodu braku broni siecznej w moim asortymencie i musiałbym nauczyć się nią władać. Znajdę cię człowieku bez problemu, także odłóżmy to w czasie dobrze? Chyba, że chcesz walczyć na śmierć i życie w czym nie widzę problemów, ale wtedy się to Zartatowi nie spodoba choć pojedynek będzie uczciwy. Zapewniam. Pewnie teraz dopiero będzie oburzenie pośród ludzi, ale rzekł prawdę o Marduku i jak to mówią boli to za każdym razem! Kazia wypowiedź pominął, bo to nikt ważny dla krasnoluda nie był.

Marduk Draven:
- Huk dupy Twego ego słychać chyba było w samym K'efir. Na prawdę pamiętasz wszystkie razy gdy widziałeś mnie przy stole? Wątpię, oj wątpię. Wszak wiadome, że alkohol pijany w dużej ilości powoduje demencję.- odrzekł Marduk.- Po za tym, ty, jak to ty, dostrzegasz tylko fizyczną naturą... wszystkiego. A do tego bluźnisz. Nic Ci do tego,
co nasz Pan myśli o naszych modlitwach. Nie jesteśmy od tego aby zastanawiać się co Go obchodzi.- dodał. Miał większe pojęcie o mistycyzmie tej religii niż prostacki krasnolud.- Jesteśmy wobec Niego pyłem i prochem i okazujemy to modlitwami. Okazujemy pokorę wobec Niego, oraz wyrażamy wdzięczność. Prosimy o siły, bo to Jemu ty czy ja zawdzięczamy wszystko. Od zbroi, przez status na mocy magicznej kończąc. To dzięki Niemu Twe życie ma taki, a nie inny kurs, więc upraszam. Okazuj Mu wdzięczność. A teraz proszę, zawrzyj się i jedz jak Ci opłacają.

Narrator:
- Panowie, spokojnie. Nie kłóccie się. Przecież nie po to tu jesteśmy. Pojedynek możemy odłożyć w czasie oczywiście, czuję że jeszcze nie raz się spotkamy.
Gospodarz zabrał pieniądze i po serii ukłonów zniknął gdzieś. Dypold i reszta zakonników powróciła do jedzenia. Czas mijał szybko przy tak barwnym towarzystwie. Ludzie powoli zaczęli się zbierać i kłaść w swoich pokojach. Na dole zostali tylko najlepsi z najlepszych w piciu. Między innymi Zagłoba i reszta szlachciców wraz z Emerickiem. Zakonnicy także się zebrali i pochowali w swoich pokojach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej