Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Marduk Draven:
Draven był rozdarty. Z jednej strony zapędy Kiellona. Z drugiej karczmarz żądał zapłaty. Draven wstrzymał tego drugiego ruchem dłoni i westchnął. Zmroził Silvertanka wzrokiem pełnym dezaprobaty. Popił kęs mięsa winem. Jego wskazujący palec prawej dłoni uniósł się ponad resztę, zgiętych rzecz jasna, palców.
- Po primo, Kiellon, nie będziemy walczyć między sobą.- odezwał się.- Po secundo, nie posiadasz nawet jakiejkolwiek broni siecznej, miecza, bułatu czy szabli, a nawet gdybym Ci ja, czy ktokolwiek z zebranych użyczył, to nie potrafisz ich używać, więc walka do pierwszej krwi w tym wypadku odpada.- kontynuował. Popił wina, by mu w gardle nie zaschło.- Po tertio, okazałeś straszny nietakt i brak kultury wobec Dypolda, któren przybył tu dobrowolnie wesprzeć nas w zmaganiach z bandytami.- ciągnął dalej.- Po quarto zaś na Feros w naszej zwadzie to ja wygrałem, więc odpuść, z kilka razy bardziej doświadczonym Dypoldem się po prostu upokorzysz.- mówił.- A po quinto, nakazuję Ci, jako Kanclerz Bractwa ÂŚwitu, Twój przełożony w tej organizacji przeprosić Dypolda i potocznie mówiąc - "ogarnąć się". skończył. Odwrócił się do karczmarza.- Ja zapłacę. Ile to wynosi? Tak dla pana tych ziem i jego przyjaciół, którzy przybywają tu aby pozbyć się męt z K'efir?
Nawaar:
Właściwie było tak jak to brodacz przewidział! Dwójka towarzyszy Dypolda chciała się na niego rzucić, lecz zasłużony kawaler mieczowy w swej mądrości zatrzymał swych popleczników, proponując pojedynek! Gdy kanclerz królewski miał odpowiadać, że jest chętny to oczywiście osoba trzecia musiała się wtrącić! Marszałek bractwa znał to spojrzenie Marduka, tylko czemu go używał? Wszak krasnolud nigdy nie bał się człowieka. Widocznie chciał zaimponować obcemu rycerstwu i wyciągał znowu swoje chore wnioski, które przynajmniej brodacza nie obchodziły i jeszcze, używał jakiś maureńskich liczebników, żeby się pochwalić typowe na zadufanego w sobie człeka. - Nie wiem czemu się wtrącasz? Wszak jesteśmy dorośli i potrafimy o siebie zadbać. Zacny Dypold pierwszy zwrócił uwagę na moje złe maniery, a to nie jest szlachetny obiad w sali rycerskiej czy załatwianie spraw politycznych, o większe wpływy! Jesteśmy w karczmie się zabawić i odpocząć przed bitwą, ale nie od ciebie kanclerzu zależy wynik pojedynku. Rycerz Dypold wyraził chęć walki, także nie przyjmując jej zhańbiłbym się jeszcze bardziej niż, jakbym miał przegrać i jeśli szlachetny rycerz Dypold wyrazi aprobatę to mogę walczyć zarówno młotem. Nim również może dojść do rozcięć, bo wystarczy odpowiednio uderzyć bokiem, także zacny Dypoldzie jaka jest twoja odpowiedź? Mogę walczyć z tobą młotem o samym świcie? Mówiąc to powstał, żeby móc spojrzeć człowiekowi w oczy, gdyż mimo, że stary to dość wysoki był ów rycerz i tak wszystko znów zależało od człeka.
Marduk Draven:
- Nie jesteś ani trochę dorosły. Jesteś rozpuszczonym w alkoholu obżartuchem, który jako marszałek Bractwa ÂŚwitu zachowuje się jak mostowy pijaczyna i nawet nie odmawia obowiązkowych dla Bractwa modlitw do boga, za którego przypominam Ci, Silvertank, walczysz. A Dypold zwrócił Ci uwagę bardzo celnie, bo przypominam Ci, jesteś rycerzem,
ważną osobistością w Bractwie, oraz radnym królewskim. Obyczaj dotyczy szczególnie Ciebie.- ÂŻadnych walk.- rzekł powoli Draven.- Między nami.- dokończył.- Zwłaszcza, że mogłaby opóźnić wymarsz, któren to ma być o świcie.- mówił dalej
Narrator:
Karczmarzowi uaktywnił się maureński nos i zaświeciła krasnoludzka żarówka.
- ÂŁo panie! Toż to pan bogatyś! Panie, takie dobra dostaliście, że na całej wyspie lepszych nie ma! Toż to z 400 grzywien będzie! Wliczając w to pokoje na noc!
Dypold pokręcił głową wysłuchawszy Kiellona.
- Heh, walka młotem jest dość nietypowa i niezbyt wypada. Masz do wybory jakąkolwiek broń sieczną, bo takimi się właśnie walczy i nimi łatwo do pierwszej krwi zranić. Młotem mógłbyś mi jeszcze na stare lata kości połamać.
Uśmiechnął się i popatrzył na Marduke'a
Kazmir MacBrewmann:
- A ponoć to nam, najemnikom brakuje ogłady i dyscypliny... Rzucił uwagę Kazmir. - Za takie coś Marduk to u nas jest chłosta, a nawet degradacja.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej