Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Nawaar:
Zagłoba zabrał się za jadło niczym stary krasnolud! Właściwie to Kiellon widział w nim trochę siebie to znaczy tego obycia, także brodacz nie będąc gorszym zaczął również coraz więcej jeść, popijać różnymi trunkami lekkimi jak i ciężkimi zarazem. Jednak dzik zrobił swoje, bo paladynowi aż oczy się zaświeciły! Dorwał się do udźca i żarł jak opętany. Pewnie to się ubogim rycerzom nie spodoba, ale tu panują lepsze zasady niż w jakiś pipidówach. Tak się bawi szlachta na Valfden wolna od wojen, ale nie od przestępców, co zabijają na każdym korku niewinnych obywateli. Silvertank nadal jadł, lecz nie mógł zwrócić uwagi na słowa Kazika. - Co je stary dziadu? Rzekł niechlujne, połykając kawał mięcha, które następnie popił trójniakiem. Nektar bogów zaprawdę!
Marduk Draven:
Marduk popatrzył na przyniesione dania i wraz z zakonnikami odmówił krótką modlitwę.
- Jak daleko pytasz?- odrzekł retorycznie Draven upijając kolejny łyk wina.- Zaraz się dowiemy, jeno spytam karczmarza...- Draven popatrzył zdegustowany na Kiellona, który znów nie potrafił się zachować, a do tego nawet nie odmówił modlitwy. Nie dawał ten marszałek Bractwa dobrego przykładu.- Kiellon, nie widziałem abyś zmówił modlitwę do Zartata.- pouczył Silvertanka, odcinając sobie udziec dzika. Dolał sobie wina i dodał trochę kapłonu. Chwycił widelec i zaczął spożywać cywilizowanie. Z resztą zawsze tak robił.- Karczmarzu, podejdź no na moment, mam do Ciebie pytanie!- zawołał do dzierżcy tego przybytku.
Kazmir MacBrewmann:
- Pochędożyłbym. Odpowiedział Kiellonowi, fakt iż dawno nic nie wygrzmocił trochę go smucił. Ostatnio żyje w ciągłym biegu, od kampanii do kampanii, nawet porządnie się nie wyspał od dawno.
Nawaar:
Zignorowawszy wcześniej Marduka, Kiellon jadł sobie dalej, czekając aż Macbrewmann. W dość niekrótkim czasie dowiedział, co trapiło drugiego brodacza, jednak paladyn mógł mieć pewien pomysł albo chociaż małą sugestię. - Haahahahahah! Zaśmiał się jak stary żul. - A zrób se dobrze i będzie dobrze. Zostawił go z tą myślą na chwilę, żeby móc, zobaczyć oburzenie na bękarcie. Mina musiała być epicka! W międzyczasie popił sobie miodu, by powrócić do wątku. - Jesteś szlachcicem i masz ziemię to sobie weź kogoś albo szybciej tutaj poszukaj wszak pełno kelnerek i pewno innych znacznie bardziej urodzonych jeno nie zachowuj się jak byle obszczymur, weź się w garść i zagadaj! Dał mu radę pewno na całe życie. Teraz mógł zająć się dalszym konsumowaniem jedzenia.
Kazmir MacBrewmann:
- Kiedy ja incydenta i afery jakowej nie chce wywołać. Odpowiedział spokojnie. - A zresztą, tak dobrze jak w "Nogach do nieba" to nigdzie nie robio.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej