Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (3/82) > >>

TheMo:
Odsalutował Emerickowi i Kazmirowi. Choć ten pierwszy nie salutował to i tak wykonał w jego stronę to wojskowe pozdrowienie. I jeszcze Domenik się tam pojawił. Jak widać krasnoludzkie oddziały szturmująco-chlejące były w komplecie. I jeszcze zjawiła się jakaś elfka, znajoma Bękartowi z poprzedniej akcji. jednak najwięcej jego uwagi przyciągnęli rycerze. Wyglądali na zaprawionych w boju i dobrze dofinansowanych wojowników. Co prawda byli tu wcześniej, ale dopiero teraz się odezwali. Dziwne nazwiska mieli. Themo zeskoczył z konia i stanął obok reszty Bękartów.
-Pierwszy raz widzę te barwy. Kojarzycie je może?

Nawaar:
Jeszcze z oddali zdało się słyszeć dźwięk kopyt. Był to nie kto inny jak świeżo upieczony baron na swym koniu. Kiellon ubrany jak zawsze na wyprawy w swoją wierną zbroję, pistolety oraz młotem tym razem wykonany z czarnej rudy, a płaszcz zakonu majestatycznie poruszał się podczas mocniejszych podmuchów wiatru. Krasnolud nie znajdzie lepszej okazji na przetestowanie go na polu walki. Brodacz nie wiedział, że ów wyprawa polegająca na pozbyciu się kilku przestępców zbierze taką liczbę wojowników w tym gwardię samego hetmana! Większość tutaj oczywiście znał, bo jak nie znać bękartów, z którymi spędziło się kupę czasu, lecz jego uwagę przykuła elfka oraz rycerze, których nie znał. Ciekawe było skąd się oni mogli wziąć i jaka kryje się za tym historia. Jednak najpierw przywitanie. - Witam  panią i panów. Zwą mnie Kiellon Silvertank, marszałek bractwa świtu oraz kanclerz królewski. Skłonił głowę, by za chwilę przeprosić. - Przepraszam również za spóźnienie. Miałem dość dużo dokumentów do przejrzenia po ostatniej wyprawie a i koń dostał nowe podkowy, także jestem w pełni gotów. Nieznajomi mi rycerze skąd przybywają? Pierwszy raz widzę takie herby. Trzeba było wiedzieć jak się zwracać do towarzyszy, którzy są nietutejsi choć teraz widząc ich bliżej mógł brodacz przyznać, że na mężnych i silnych wyglądają, ale wszystko zweryfikuje pole bitwy!

Kazmir MacBrewmann:
- No właśnie nie, i to mnie martwi. Odparł Themowi. - Nazwiska mają takie jakieś myrtańskie. Melkior to by wiedział, a przynajmniej by popytał odpowiednie osoby.

Zaidaan:
Emerick nie spodziewał się, że ci nieznani rycerze okażą się cudzoziemcami i to w dodatku członkowie jakiegoś innego zakonu oddającego hołd Zartatowi. To można było wywnioskować z powitania jakie zaprezentował ten Dypold. Jednak postanowił nie okazywać zdziwienia. Podjechał do swojej drużyny Bękartów i zeskoczył z konia. Popatrzył jeszcze raz na zakonników.
- Jakiś drugi zakon? Nie wiem czy mi się to podoba, ciekawe po co przyjechali na Valfden.

Marduk Draven:
- Witam zatem panów Dypolda, Henryka i Gilberta.- odrzekł marszałek koronny.- Jestem Marduk Draven. Paladyn i Wielki Kanclerz Bractwa ÂŚwitu. Z woli miłościwie nam panującego króla Dragosaniego I Antaresa Marszałek Koronny, pan ziem Gear i Rudar. Gniew Zartata, Jego miecz i bicz.- odrzekł rycerzom. Zasiadł na własnego konia.
- Ci panowie...- wskazał na bękarty.- to szlachetna kompania najemników tytułująca się Bękartami Rashera. Wśród nich Lord Elekt Themo Kacmarus - ich wódz, Hetman Koronny Emerick, oraz świetny kusznik Kazmir Macbrewmann. Tajemniczej kobiecej persony nie dane mi było poznać, lecz widzę, że opowiada się za naszą sprawą. Nie zapominam również o krasnoludzie Domeniku aep Zirginie.- kontynuował.- Czy jesteśmy zebrani wszyscy? Jeśli tak, to ruszajmy. Paladyni dwóch na przód, dwóch na tył, jeden przy mnie.- rozkazał.- Kiellonie, druhu i wy szlachetni rycerze zapraszam do jazdy przy mym boku. Zamienimy kilka słów i lepiej się poznamy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej