Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Narrator:
- Zza Wielkiej Słonej Wody? Masz na myśli ocean? - Postać kiwnęła głowa na zachód. Drugi osobnik nachylił sie do niego i coś mu szepnął. Obaj zaśmiali się cicho.
- Nie jesteś sam, prawda? - pytał dalej. - Niech reszta się pokaże. Skąd mam wiedzieć, czy właśnie nie zajmują pozycji strzeleckich? - Jego towarzysze zaczęli rozglądać się czujnie.
Melkior Tacticus:
- Tak, mam na myśli ocean. Jest nas pięcioro. Tylko niestety jeden się nam czasami gubi... te krasnoludy... Melkior skinął na resztę by się pokazali. Pierwszy był Franz.
Mirzak aep Rothgar:
Mirzak dopiero teraz zorientował się że to gobliny, wstał. Bo do tej pory kucał i gobasy mogły go po prostu nie zauważyć. Krasnolud słyszał co nieco o goblinach, miał tylko nadzieję że te są w porządku i nie skończą w zupie.
Ashog "Stalowa furia":
Ostatni ukazał się wielki zielony ork, wielki nawet jak na przedstawiciela swej rasy. Zielona góra mięcha stanęła na krawędzi parowu, uważnie lustrując okolicę i bandę goblinów. Wyczuwał napięcie, z takimi to nigdy nie wiadomo. Ashog wolałby już spotkać trola, są bardziej przewidywalne.
Narrator:
- Czterech... - Podliczył goblin. - Ten piąty pewnie znów się "zgubił", co? - zapytał podejrzliwie. - No nic... ÂŻeście się dobrali. Więc jakiej pomocy oczekujecie? Nie jestem zbytnio chętny do ratowania obcych, no ale zawsze się możemy jakoś dogadać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej