Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Melkior Tacticus:
Melkior nie widział sensu w dalszym siedzeniu na plaży, statkom coś się ewidentnie przytrafiło. Postanowił że udadzą się na północ, z biegem odkrytej rzeczki. Może bliżej gór znajdą czystą wodę. Elf wydał rozkaz i ruszyli w drogę.
Mirzak aep Rothgar:
No więc szli, początkowo Mirzak był za tym by zostać, ale musieli ruszyć w celu znalezienia źródła czystej wody. Dręczyło go pytanie, co z okrętami? Widząc burze pewnie się wycofały na bezpieczny dystans. A co potem? Nelson by przecież nie zdradził, nie za takie pieniądze jakie oferował Abdul.
Narrator:
Statki wycofały się na bezpieczny dystans. Ale czy na pewno? Jak silna była tak naprawdę burza na wybrzeżu? Co się stało? Tego drużyna nie wiedziała. Wiedziała za to, że musi ruszyć. Tak też zrobiła. Szli wzdłuż rzeki. Lub raczej wąskiego strumienia, który to też nie był zbyt czysty. Mogli co prawda napić się z niego wody, ale to zapewne byłoby ryzyko.
Wędrówka trwała już kilka godzin. Niebo oczyściło się trochę. Jednak nie była to pora roku w której to słońce pali niemiłosiernie. ÂŚwieciło, lecz temperatura była znośna. Nie zapowiadało się też, aby znów miała ich spotkać burza. Chociaż biorąc pod uwagę prędkość tej poprzedniej, to o niczym nie świadczyło. Idąc wzdłuż strumienia natrafili w końcu na coś. Dym. Wyglądał na dym z ogniska. Nie było widać jego źródła, musiało być w niewielkim parowie otoczonym skałami jakich wiele było w okolicy. Jednak niewątpliwie coś tam było.
Melkior Tacticus:
Melkior gestem zatrzymał drużynę, dym mógł być pochodzenia naturalnego. Jakieś geotermalne kominy, czy inne szczeliny. - Mirzak, sprawdź to. Wydał krótki rozkaz osobie najmniej rzucającej się w oczy.
Mirzak aep Rothgar:
- Ta jest. Odpowiedział i szybkim ale nie za szybkim truchtem ruszył w stronę parowu. W odpowiednim momencie położył się na ziemi i doczołgał do krawędzi parowu by zajrzeć do środka, zapewne wulkaniku czy innego czegoś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej