Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Silion aep Mor:
Krył się w jakiejś wnęce na którą natknął się idąc przed siebie praktycznie po omacku.
Burze przeczekał tam jakoś choć piach ostro atakował oczy.
Po burzy wyszedł z ukrycia i wędrował.
Zaś ekipa podróżna po chwili od ich wyjścia z ukrycia, mogła zauważyć postać w kolorach maskujących pustynnych, choć nie było to zamierzone maskowanie.
Krasnolud jakby magicznie się znalazł. Można by tak rzec.
Mirzak aep Rothgar:
- ÂŁo tam jest. Wskazał ręką na drugiego w tej kompanii krasnoluda który wyrósł z nikąd.
- Dobra, co teraz? Bo tu jest strasznie chujowo. I niebezpiecznie, ja tam jestem prosty chop ale wiem że tu osady nie założysz. A i w dalszej drodze synsu nie widzem.
Melkior Tacticus:
- Ja też, nie bez odpowiedniego sprzętu. Wracamy na statek, pogadamy z Abdulem i zobaczymy. Powiedział kierując drużynę w stronę wybrzeża.
Narrator:
Powrót na wybrzeże nie zajął im długo. Mniej więcej tyle, ile droga w drugą stronę. Wszędzie było widać efekty burzy. Ot, nowe wydmy piachu i pyłu. Jeziorko było jeszcze bardziej zanieczyszczone i nieprzyjemne. W końcu dotarli na wybrzeże. Szalupa, którą przypłynęli była wpół zasypana. Trochę pracy i można ją odkopać. Problem, bo oczywiście BYÂŁ pewien problem, polegał na tym, że morze było puste. Nie było widać statków ani nawet odległych żagli. Sama bezkresna woda.
Melkior Tacticus:
- Kurwa... Zaklął szpetnie, spodziewał się że widząc burzę odpłyną na bezpieczną odległość. Ale nie spodziewał się że nie wrócą na pozycję. Problem był spory. BARDZO bo mieli zapas wody na góra dwa dni, podobnie z jedzeniem.
- Jakieś pomysły?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej