Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Melkior Tacticus:
Melkiora bardzo zastanawiało czemu Silion do nich nie dotarł. Szedł przecież obok, widocznie nad bajorkiem nie dosłyszał komendy. Elf już wiedział, budowa obozu tutaj na wyspie jest bez sensu. Skąd bowiem brać czystą wodę? Po burzy wrócą na statek. Postara się przekonać Abdula by odesłać "kolonistów" i może, może, zdecyduje się na wyprawę w góry. Albo wrócą na Valfden po odpowiedni sprzęt na tutejsze warunki...
Narrator:
Silion brnął przez zawieruchę. I w końcu, po czasie który zdawał się być wiecznością, dotarł do jakiejś skały. Nie wiedział czy to ta sama, przy której chowała się reszta drużyny, tylko od innej strony. Wiedział jedynie, ze była tutaj niewielka wnęka, akurat umożliwiająca schowanie się przed burzą. Była jednak pusta. Jeżeli gdzieś blisko byłą drużyna, to w innej "grocie".
Tymczasem reszta drużyny dostrzegła jakiś cień pośród pyłu. Z początku była to niewyraźna sylwetka. Potem jedna w zasięg ich wzroku wszedł człowiek. Chyba człowiek. Postać była w poszarpanym szarym płaszczu, na głowie miała szmaty związane w chroniącą przed pyłem maskę. oczy chroniły jakieś prymitywne gogle. Postać w milczeniu stanęła w wejściu do wnęki. Potem bez słowa kucnęła przy skale i milcząc tak siedziała. Wiało od niej lekkim chłodem i czymś, co sprawiało, że po karkach drużyny przebiegł dreszcz.
Melkior Tacticus:
Tk co widział nie mogło być prawdziwe, nikt i nic przecież nie miało przetrwać tutaj, a już na pewno nie "ludzie". A jednak. On i reszta milczeli, aż Melkior nie wytrzymał i nie zawołał starając sie przekrzyczeć wiatr..
- Kim ty jesteś!
Ashog "Stalowa furia":
Ashog też był w szoku, zawsze myślał że ewakuowano wszystkich. Tak opowiadano. Zastanawiało go czy czasem to co widzą to nie iluzja.
Mirzak aep Rothgar:
Krasnolud nic nie widział, skryty pod płaszczem orka nie miał zamiaru wychodzić. Przynajmniej nic mu w twarz nie wiało. O! A reszta... reszta rozwiąże sie sama.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej