Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Melkior Tacticus:
Podawano tam owsiankę i jajecznicę. Czuć się dało że statek się rusza. Tak w istocie było, pytanie czemu tak wcześnie. Zauważyłeś Melkiora kończącego jeść przy jednym ze stołów, towarzyszył mu wielki, nawet jak na orka, ork o imieniu Ashog.
Silion aep Mor:
Silion nałożył sobie smacznego jedzonka, niczym się nie przejmując usiadł obok orka.- Witaj Ashogu. Co słychać? - spytał biorąc pajdę chleba w dłoń.
- Miłego dnia Melkiorze. - dodał po czym zaczął jeść.
Ashog "Stalowa furia":
- Witaj, nic nowego. Od zlecenia do zlecenia, ale moim priorytetem jest służba komandorowi. Odparł, nigdy nikomu nie powiedział czemu służy elfowi konkretnie.
Melkior Tacticus:
- Nawzajem. Odparł krasnoludowi, zjedli w ciszy. Chwilę odsapnęli przy kuflu przydziałowego piwa, potem trochę pogadali o dupie maryni i udali się do kajuty kapitańskiej na odprawę. W środku czekali już kapitan Nelson, fundator wyprawy Nelson i nieznany krasnolud, zapewne inżynier. Na stole leżały mapy. Zaczął Abdul.
- Witam panów, niezmiernie się cieszę że udało się w tak krótkim czasie zebrać środki na tę wyprawę. Przed nami długa podróż. Naszym celem są ruiny Ombros.
- Ombros to w najlepszym wypadku jezioro kraterowe, a raczej zatoka. Wtrącił Melkior. - Zatrudnił mnie pan jako szefa ochrony, więc mówię że lądowanie tam jest bez sensu. Stare mapy można wywalić. Marant posiadał pustynię, po katastrofie zapewne się powiększyła. Wylądujemy w zachodniej części wyspy. Zaoszczędzimy dwa dni drogi. Przedstawił swoją wersję. Abdul się zafrasował.
- Ma pan rację, mój entuzjazm jest chyba zbyt... entuzjastyczny.
- To ode mnie i moich najemników zależy czy wyprawa się powiedzie. Kapitan zawiezie nas i resztę statków bezpiecznie do celu, ale na lądzie proszę się mnie słuchać. Nie wiemy co tam zastaniemy. Silion, znasz się na górnictwie? Jesteś w stanie określić czy kopalnia jest bezpieczna?
Silion aep Mor:
Słuchał rozmowy w milczeniu z rękoma założonymi na piersi, skupił się na słowach wypowiadanych i sam nie wiedział co o wszystkim sądzić.
Powoli przypatrywał się mapie, oraz zebranym wokół ludziom.
Na zasłyszane pytanie jakby obudził się z tego swoistego transu. Skrzywił się.
- Hmm... Niby nasza rasa ma górnictwo we krwi, ale ja zawsze byłem wojakiem, od małego, nie górnikiem. Cóż, ze stuprocentową pewnością nie ocenię, ale tak z grubsza chyba mogę dać radę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej