Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W nieznane
Silion aep Mor:
- Niee, nie mam ochoty spędzać czasu z osobami które mają jeszcze bardziej spieprzone życie niż ja, no nie. Chodźmy spać. - rzekł dopijając piwo i wstając z ławki.
Melkior Tacticus:
- No jak chcesz. Dopił piwo. Wyszli z karczmy w stronę nabrzeża gdzie cumowała Anielica. Mimo późnej pory wciąż było tu tłoczno, załadunek trwał w najlepsze. Wgramolili się po trapie. Melkior nawet nie silił się na szukanie kapitana czy Pierwszego, skierował się z Silem na drugi pokład gdzie były kajuty młodszych "oficerów". Elf wskazał jedną z kajut.
- ÂŚniadanie o 7, odprawa o 10. A to twoja kajuta.
Silion aep Mor:
- Zrozumiałem. Dziękuje. Dobrej nocy Melkiorze. - otworzył drzwi do kajuty po czym wszedł do środka, popychając je by się zamknęły.
Rozejrzał się, wygląd pomieszczenia nie przykuł jego uwagi.
Rozebrał się, swoje uzbrojenie cisnął w kąt, rzucił się na łóżko i zasnął.
Melkior Tacticus:
Melkior też poszedł spać. Noc minęła bez zakłóceń, elf wstał obudzony piskiem mew i kurwami rzucanymi przez marynarzy. Nałożył spodnie, buty i koszulę i wyszedł na śniadanie.
Silion aep Mor:
Krasnolud otworzył oczy i spojrzał na sufit, nie spieszył się, trochę jeszcze się polenił zanim całkiem wstał z łóżka.
Nałożył ubranie, zbroje, płaszcz, noże, kusze i tym podobne klamoty.
Leniwie wytoczył się z kajuty, dźwięk kurew rzucanych na lewo i prawo sprawił, że czuł się jak w domu.
Skierował się do kambuzu by coś zjeść.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej