Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Krasnolud oczywiście wiedział, iż mortokineza potrafi odbić pociski, ale to miało jeno odwrócić uwagę demona, aby móc powalczyć bezpośrednio. Niestety nie wyszło tak jak chciał i zamiast uderzyć byka w jaja, to został staranowany i chyba przeżył dzięki szczęściu i zbroi. Kiellon widział niemal z końca sali jak Marduke sobie radzi, wychodziło mu nieźle, lecz nie przewidział, że z Draga jest leń i nie dokończył swojego dzieła! Natomiast tego człowiek został schwytany w mortokinetyczny uścisk i w sumie jego minuty zostały policzone. Brodacz sapnął sobie, otrząsając się oraz powoli powstając z ziemi w tym czasie Drago dał znać, że gotowa pułapka gotowa jest za nimi, pozostaje tylko wprowadzić tam bestie. Paladyn jedynie kiwnął głową, że zrozumiał i rozpoczął swoje działanie. Polegające na pomocy przełożonemu, który się uwolnił! Kiellon użył przemieszczenia, by znaleźć się obok Marduke i widząc jak tauren zaczyna się cofać w kierunku drzwi, pchnął przerośniętego byka telekinezą, co powinno również go delikatnie zachwiać, ale na tym brodacz nie poprzestawał i atakował go z boku młotem jak i tarczą. Starając się zapędzić demona w kozi róg, który był pułapką.
Dragosani:
Tauren ryknął, gdy srebrny sztylet zranił go w łydkę. Rana sama w sobie zapewne przyjemna nie była, a na dodatek zadana srebrem. Otrząsnął się z soli, którą został zasypany. Stracił nieco prowadzenia w tej walce, lecz nie miał zamiaru się poddać. Nie zauważył chyba nawet pułapki za drzwiami, skupiony na paladynach. Przynajmniej na razie. Zasłonił pysk łapą, gdy uderzył go drugi impuls telekinezy. Sam również odpowiedział atakiem magicznym. Podobnie jak przedtem czarny mag, uderzył mortokinezą i przewrócił zarówno Marduka jak i Kiellona. Uniósł topór aby zgładzić Dravena.
Tymczasem z tyłu, Dragosani zajął upatrzoną przez siebie pozycję. Za kręgiem, stanął na murku otaczającym balkon.
Marduk Draven:
Marduke po raz kolejny poleciał dziś na ziemię i szczerze męczyło go to. Sprawnie zasłonił się szablą, która zgrzytnęła. Kopnął Madarona w bok kolana i wyturlał się spod topora. Na krótki moment puścił sztylet i cisnął telekinetyczny impuls w taurena, znów nim chwiejąc. Sypnął natychmiast solą w niego i zaszarżował. Madaron machnął toporem w momencie gdy Draven przemieścił się mocą Zartata za niego i ciął czubkiem srebrnego sztyletu po jego plecach. Natychmiast po tym zmienił pozycję tak, by ubezpieczać Kiellona.
Nawaar:
Dwaj paladyni dawali radę i powoli im się udawało, przepchnąć demona do tyłu, który zaczął się wycofywać, jednakże na krótko bowiem wojownicy Zartata na nowo padli na ziemię, przez mortokinetyczny atak. Krasnolud miał tyle szczęścia, że tauren nadal chciał śmierci Marduke, co dało brodaczowi czas na ogarnięcie się ponowne, gdyż również swoje wyleżał na tej wyprawie. Kiellon widząc jak Madaron obrywa sztyletem jak i telekinezą, postanowił sam nią uderzyć na brzuch opętanego do tego, osłaniając się tarczą chciał uderzyć przeciwnika ciosem z góry na dół, by trafić na jedną z dłoni trzymającą topór.
Zaidaan:
Emericka zaniepokoił straszny ryk z pewnie drugiego końca podziemi. To chyba znaczyło, że paladyni z królem znaleźli tego opętanego byka. Tymczasem Bękarty natrafiły na kolejne OCZYWIÂŚCIE zamknięte drzwi. Westchnął znużony. Ile jeszcze razy ma niszczyć drzwi przy okazji szkodząc samemu sobie. Podał pochodnię Themowi, który pewnie był za nim i ostrożnie, acz z siłą kopnął okutym butem w drzwi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej