Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (196/211) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- To co? Otwieramy? Spytał towarzystwo żartobliwym tonem. Skończył ładować kuszę i ułożył ją sobie wygodniej w rękach.

Dragosani:
// To jest boss, więc wykonujcie jak najmniejszą liczbę akcji na post, żebym nie musiał wam połowy postów cofać <ignorant>

Plan Kiellona nie do końca się powiódł.  Szarżujący tauren skupił swoją demoniczną wole i wytworzył wokół siebie mortokinetyczną barierę, która zatrzymała kule wystrzelone z pistoletu. Spadły one nieszkodliwie na ziemie. Zaś pojawienie się przed szarżującym wielkim bykiem było ZÂŁYM pomysłem. Madaron wpadł w pędzie na Kiellona, odrzucając go na kilka metrów. Ale przynajmniej uniknął śmierci od taureńskiego topora. Przynajmniej na razie. Madaron zwrócił swoją uwagę na Marduka i ruszył do ataku, wymachując toporem.

Marduk Draven:
Marduke na własnych oczach widział jak opętany Madaron rozwala po sali jego kompanów. Dragosani nawet się nie bronił. Kiellon próbował, jednak zapomniał, że mortokineza jest tak potężna, że pozwala na odbijanie pocisków. A przemieszczenie się owocowało w tym, że Kiellon poleciał w tył jak długi. Demon w ciele taurena zwrócił swoją uwagę na paladyna i zaatakował, rąbiąc toporem jak wielki rogaty drwal. Marduke wiedział, że Madaron jest mistrzem tego oręża. Mogła to być najtrudniejsza walka w życiu Marszałka.
Przed pierwszym, najpotężniejszym ciosem uchylił się, nabierając i następnie natychmiast skracając dystans. Zaraz spadł drugi cios topora. Ku zdziwieniu demona Marduke zablokował go szablą. Czarna ruda zgrzytała o siebie nawzajem. Paladyn natychmiast odstąpił, flankując wroga po prawej, sprytnie kierując i cofając się przed kolejnymi ciosami w obszar kręgu. Wykonał szybkie cięcie po nogach, które tauren zablokował toporzyskiem. Następnie na topór spadło uderzenie od prawego - górnego skosu, by po chwili zmienić się w fintę dexteru, z której wojownik płynnie przebiegł do sinistru. Zmyłka nie poskutkowała, przynajmniej pozornie. Draven wykorzystał natychmiast dar przemieszczenia i znalazł się za plecami przeciwnika. Tauren odwrócił się w idealnym momencie. Kanclerz Bractwa sypnął mu dużą garścią soli w twarz. Demon zaryczał straszliwie z bólu, zaś człowiek wycofał się poza zasięg kręgu.

Dragosani:
Tauren zaryczał, gdy dostał sola po pysku. Otrząsnął się i zauważył gdzie stoi. Demon z początku się wystraszył, lecz zaraz potem zaśmiał się. Krąg nie był wszak dokończony. Madaron roztarł kopytami jego linie, jeszcze bardziej go niszcząc.
- Głupiec! - wrzasnął na Marduka i złapał go mortokinetycznym uściskiem za gardło. Zaczął się do niego zbliżać, delektując się cierpieniem paladyna. Wzniósł topór do uderzenia, aby go rozpłatać.
Tymczasem Dragosani zaklął, widząc uszkodzony i niedokończony krąg. No ale nic, trzeba działać dalej. Madaron skupiony był na Marduku, więc Antares kiwnął na Kiellona i wskazał krąg, który stworzył wcześniej za drzwiami. Mogli go wykorzystać.

Marduk Draven:
Marduke kątem oka widział zamierzenia reszty drużyny. Zebrał w sobie tyle energii ile mógł dusząc się i pchnął telekinezą taurena z całej swej magicznej siły. Zachwiał się. Tylko. Ale wystarczyło to, by stracił koncentrację. Marduke opadł na jedno kolano i znów sypnął w taurena solą, po czym ciachnął go srebrnym sztyletem po łydce. Szablą zaczął z dziką finezją atakować, zmuszając go do defensywy i cofania się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej