Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
TheMo:
Themo odebrał pochodnię i podziwiał jak jego towarzysz udoskonala coraz bardziej swą technikę wyważania drzwi, czyniąc z niej niemal sztukę. Aż mu się przypomniały czasy, kiedy miał wiecznie problemy z drzwiami. Przyświecił nieco bardziej, by podziwiać kąt nachylenia buta względem framugi i odpowiednio dobraną energię kinetyczną do materiału. Ktoś inny powiedziałby, że hetman po prostu pierdolnął z buta. Jednak Themo widział tam coś więcej. Od zagadnień fizycznych mógł przejść w strefę metaforyczną i porównać ten wyczyn do łamania barier jakie stawia przed nami życie. Gdyby tylko było wiadomo co skrywa się za tą warstwą drewna. Sądząc po zakazie to pewno nic przyjemnego, lecz do odważnych świat należy i choćby wyskoczyło na nich tuzin mutantów to i tak rozwalą kolejne drzwi.
Torstein Lothbrok:
Torstein nudził się. Bardzo, dlatego zabrawszy swe trofeum ruszył śladem reszty bękartów. Po trupach i odgłosach aż dotarł do Emericka bawiącego się z drzwiami w partyzanta. Widział też trupy. Dłoń położył na rękojeści miecza.
- ÂŁadny bajzel.- rzucił, zaskakując wszystkich.- Czego tu szukacie?
//Zabieram:
Nazwa: Złoty wisiorek
Opis: Złoty otwierany wisiorek. Wewnątrz znajduje się portrecik młodej jasnowłosej dziewczyny.
Wartość: 80 grzywien
Dragosani:
Tauren zrobił kilka kroków w tył i przeszedł do defensywy. Zablokował kilka ciosów swoim toporem. Znów zrobił kilka kroków, aby mieć dwójkę paladynów mniej więcej z jednej strony. I wtedy coś błysnęło i strzeliło. Opętany sapnął i warknął. To Dragosani poraził go piorunami, celując w jego plecy. Atak ten nie zrobił krzywdy bestii, lecz z pewnością zdenerwował demona. Madaron machnął potężnie toporem, zmuszając paladynów do odstąpienia. Potem odwrócił się i biegiem zaszarżował na Dragosaniego. Biegł prosto w pułapkę... która zauważył w ostatniej chwili. Zatrzymał się w progu drzwi, na skraju kręgu. Warcząc nienawistnie wyciągnął przed siebie rękę, aby użyć mortokinezy na królu...
Drzwi były zamknięte i zabite deskami, o co wspominano już wcześniej. Tak więc samo kopanie w nie niewiele dało. Ktoś się z nimi sporo namęczył, aby nie były takie łatwe do usunięcia. Jednak kopanie przyniosło pewien efekt. Po pierwsze, jedna deska spadła na ziemie. Po drugie, zza drzwi można było usłyszeć cichy odgłos... mlaskania?
Nawaar:
Paladynom się powodziło, bo zmusili opętanego do cofania się oraz blokowania ataków. To było epickie zgranie braci zakonnych, ale mała pomoc w postaci ataku piorunami była nieoceniona pomimo tego, że trzeba było się nieco cofnąć, by móc na nowo przypuścić atak, gdyż topór przeleciał tuż nad głową krasnoluda. Wszystko układało się dobrze na trójki towarzyszy, ponieważ demon zmienił kierunek swoich żądz, rzucając się na Draga! Idiota opanowany gniewem niemal sam wpadł w pułapkę, lecz trzeba było postawić kropkę nad i, by uratować króla i pozbyć się demona. Dlatego kanclerz rozpędził się mówiąc. - Masz za swoje! i pchnął tarczą Medarona, wrzucając go raz na zawsze do kręgu! Ratując świat i króla osobiście. Teraz był ciekawy jak będzie przebiegać cała operacją, wypędzania demona!
Marduk Draven:
Marduke ruszył za Kiellonem i niemal natychmiast też przemieścił się dzięki darowi Zartata, którego ostatnio chyba aż nadużywał. Pojawił się nad Madaronem. Wyjął worek soli i przechylił go otworem w dół, wysypując caluśką słoną zawartość na opętanego taurena. Wiedział, że zaboli. Bardzo.
- I pozdrów Pazuzu ode mnie.- rzucił, wspominając demona, który go kiedyś opętał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej