Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Krasnoludowi udało się jakoś, obezwładnić maga, ale na próżno. Użyta mortokineza okazała się za silna dla dwóch paladynów, którzy przewrócili się na podłogę mag zaś, uciekł teleportując się. Widocznie strach zajrzał mu oczy albo musiał szybko do kibla. W każdym razie oboje dostaną od wampira po dupie dla zasady! - Gdyby ktoś nie kazałby mi go złapać, a zabić wtedy leżały tutaj zimny trup. Teraz się zwyczajnie teleportował. Narzekał na głupią decyzję Marduka, Kiellon leżący na ziemi, wstając zaklął - kurwa mać!-następnie splunął na ziemię, bo mógł. - Zjebaliśmy po całości. Zwiesił głowę ze wstydu, bo mógł pozbyć się problemu, ale rozkaz to rozkaz!
Marduk Draven:
- Nie zwalaj na mnie.- warknął zimno.- On wie więcej niż jakiś siepacz czy mutant. My zaś na razie nie wiemy nawet, czy Madaron tu jest. A jeśli, to nie wiemy gdzie.- dodał. Zmierzył wzrokiem krasnoluda.- Zabijaj płotki, ważniaków też, ale po tym jak wyciśniesz ich jak gąbki.
Kazmir MacBrewmann:
Za Emerickiem ruszył Kazmir, ostrożnie i powoli z kuszą gotową do strzału.
TheMo:
A gdzieś pomiędzy szedł Themo z wyciągniętym mieczem.
Dragosani:
- Marduk, zapomniałeś, że mogłem wyczytać informacje z jego krwi - wtrącił się Dragosani. - Popełniłeś błąd, chorobliwie chcąc torturować maga. Miej więc na tyle honoru, aby się do tego przyznać. - Westchnął. - Ale teraz to już nieistotne. Taki czarny mag zawsze w końcu gdzieś wypłynie. Bractwo przynajmniej będzie miało zajęcie - odszukanie go. Jeżeli oczywiście nie okaże się, że jest w sąsiednim pomieszczeniu. - Wszedł po schodach na balkon. Były tam drzwi do kolejnej sali. Wyciągnął kredę i zaczął rysować na ziemi krąg spętania demona. Tak jak zapowiedział wcześniej.
Bękarty zaś zaczęły schodzić po schodach. Ostrożnie, coby się nie wywalić. Mieli tylko jedną pochodnię, co było w sumie dobre ale też mogłoby być lepiej. Dawała ona trochę światła. W innym wypadku byliby pogrążeni w ciemności. Dotarli w końcu do okrągłego pomieszczenia. Samo pomieszczenie było puste. Były jednak drzwi prowadzące do kolejnych. Konkretnie trzy. Wszystkie pozamykane, ale już nie na kłódki. Ciężko było stwierdzić czy na zamek. I czy nie były zablokowane z drugiej strony. Trzeba było więc to sprawdzić!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej