Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
TheMo:
No rzeczywiście było tam ciemno jak w maureńskiej rzyci pod kołdrą w piwnicy w zachmurzoną noc. Bez światła to sami sobie zrobią krzywdę, bez pomocy mutantów.
-Słyszałeś hetmana Galahadzie. Potrzeba nam pochodni.
A po co się będzie wysilał, skoro tuż obok stoi rycerz chętny służyć państwu.
Kazmir MacBrewmann:
- No, warto by. Odpowiedział Kazmir idący na samym końcu. Naładował kuszę.
Dragosani:
- Mhm - mruknął Galahad. Przeszedł pięć kroków i wyciągnął z uchwytu na ścianie zgaszona pochodnię. Skoro Emerickowi i themo nie chciało się nawet zacząć jakiejś szukać, musieli i te przeoczyć. - Mniemam, że poradzicie sobie z jej zapaleniem - powiedział.
Marduk Draven:
- Skurwiel uciekł.- warknął Draven. Zły na siebie. Podniósł się z ziemi.- Teleportował się chuj wie gdzie.
Zaidaan:
Emerick na chwile odłożył miecz. Wyciągnął krzesiwo i podpalił pochodnię, trochę mu to zajęło, ale nikt się nie śpieszył. Odebrał pochodnię i dobył swojego miecza. Zatrzymał się jeszcze przed zejściem.
- No cóż... No to czas zejść.
I zszedł. Jak pierwszy. Ostrożnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej