Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
Hetman odwrócił się energicznie do nawoływacza. Okazało się, że to ten Galahad tak nawołuje.
- Ciekawego... - prychnął - Najchętniej to nie chciałbym już tego nigdy więcej spotkać. Nieważne, o co się rozchodzi?
TheMo:
-To coś to pierdolona abominacja, która nie miała prawa istnieć. Boję się, że oni mogą ją ulepszać aż w końcu coś stworzą.
Nawaar:
Trójka wojowników w bojowym nastroju zeszła dalej ku ciemności. Wszyscy trzej nieśli światło na swój sposób, lecz mięli jeden cel! Pozbyć się wroga i dać wszystkim znać, że świat nie jest taki zły jak wyglądał oczami pokrzywdzonych. Towarzysze dotarli do kolejnej sali, która znowu była wypełniona przeciwnikami. Jednak jeden jegomość był dość tajemniczy i na początku niepozorny, ale tacy z zasady są najgorsi z typową mową odgrażającą się!
- Przekonajmy się zatem. Odparł grzecznie z gracją, opuszczając znów woreczek z solą. Słudzy maga ruszyli na nich z dziką wściekłością, lecz już każdy wiedział, co ów mutanty potrafią. Dlatego mając w swych rękach pistolet zwący się "Odkupieniem", poczekał chwilę dosłownie, gdyż te łajzy są tak szybkie jak wampiry w nocy! W pewnym momencie krasnolud, nacisnął na spust, oddając strzał. Srebrna kula opuściła lufę, a pocisk bezbłędnie trafił wojownika ciemności prosto w czoło, pozbywając się go raz na zawsze z tego świata. Martwe truchło padło na posadzkę, gdy w mózgu zrobiła się dziura, którą już nie da się uzupełnić. Kolejna umęczona dusza uzyskała wolność i zbawienie ze strasznej skorupy.
Kiellon schował pistolet do kabury, zebrał w sobie moc magiczną z duszy, którą przetransportował do swej dłoni, aby następnie przemieścić się do człowieka! Był on magiem i mógł nieźle namieszać w walce. Cząstki paladyna zbierały się wokół jego postaci i gdy w pełni się poskładał, wypowiedział inkantację knebla na mordę brudasa! - Aresh! To powinno dać chwilę wytchnienia i skutecznie zabicie go, ale przez kogoś innego. Dlatego brodacz jeszcze starał się w akcie desperacji zepchnąć go tarczą z postumentu, gdyż na wyjęcie młota było za mało czasu.
Pozostaje 21 srebrnych naboi
1 x Człowiek w czerni nie wiem czy coś zdziałałem, więc czekam na decyzję prowadzącego.
5 x Siepacz
Dragosani:
Mag nie dokończył zaklęcia. Chrząknął coś, gdy został magicznie zakneblowany. Jednakże nie zamierzał się poddać. Gdy krasnolud spróbował uderzyć go tarczą, mroczny mag zniknął. Pojawił się na dole, za jedna z kolumn. Zasłaniała go ona chwilowo przed potencjalnymi zaklęciami. Potrzebował chwili czasu aby ochłonąć po zaklęciu brodacza. Tymczasem piątka jego sług rzuciła się do ataku na Marduka i Dragosaniego, którzy byli na dole. Chcieli zapewne zająć ich na chwilę, aby dać czas magowi. Albo po prostu chcieli ich pociąć.
1 x Człowiek w czerni (przeteleportował się i uciekł za kolumnę)
5 x Siepacz
- Taaak... - mruknął Galahad. - Przeszukaliśmy fort i znaleźliśmy zejście do lochów... nie to, którym zszedł król i paladyni. Pomyślałem, że zechcecie je sprawdzić.
Zaidaan:
- Ehh, no cóż. Prowadź, należy to sprawdzić, oby tylko było tego czegoś tam jak najmniej..
Poprawił swój ekwipunek i czekał aż Galahad ich tam zaprowadzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej