Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (186/211) > >>

Zaidaan:
- No, to tyle z naszej roboty. No więc chodźmy do tego mutanta.
Kiwnął głową i ruszył w kierunku wieży, drogę już znał więc nie miał problemu z dotarciem. Zszedł potem na dół schodami, gdzie spodziewa się martwego trupa i rozlanych inny miksturek.

TheMo:
Themo ruszył za hetmanem przewodnikiem po tych zawiłych korytarzach fortu. Wycieczka nie trwała długo, ale i tak nie było czego zwiedzać. Tu przynajmniej nie padało, chociaż podłoga była mokra. Co się znajdowało w szkle porozsypywanym na ziemi? Chyba nigdy się tego bie dowiedzą, bo nie ma zamiaru zlizywać tego z podłogi. Zajął się więc tym, po co tu przyszedł. Na początek upewnił się, że stwór jest martwy. Potem oględziny zewnętrzne. Budowa ciała, umięśnienie, zmiany na skórze i twarzy. Kiedy już dostatecznie porównał go ze zdrowym człowiekiem wyjął miecz i ostrożnie rozciął jego klatkę piersiową, by móc zobaczyć jak zmutowały jego organy wewnętrzne.

Dragosani:
Klatka piersiowa została rozcięta i Themo mógł zajrzeć do jej wnętrza. Jednak pierwsze co zwróciło jego uwagę był nie tyle wygląd narządów co ich smród. Było z nimi coś bardzo nie tak. Wyglądały również nie najlepiej. Bez wątpienia były one ludzkie... kiedyś. Jednakże proces mutacji bardzo je zniszczył. Obecnie, przed śmiercią mutanta, musiały one pracować w mocno ograniczonym stopniu. Gdyby nie ostrze Emericka mutant żyłby zapewne ledwie kilka miesięcy.


- Tak, nie widać ciał... - odparł Drago. - Ale Kiellonie, pamiętaj z czym tutaj walczyliśmy. O ile ci siepacze to raczej mężczyźni, to co do reszty mutantów już nie jestem pewien. Co do dzieci... cóż... to jeszcze nie koniec lochów.

TheMo:
Themo odruchowo cofnął się i powstrzymywał odruchy wymiotne.
-Rasherze w truskawkach! Capi jakby te organy zaczęły się rozkładać jeszcze za życia!
Zatkał nos dłonią i czekał aż jego nozdrza przyzwyczają się do tego obrzydliwego zapachu. Gdy już przestało go cofać zajrzał do środka. Brzydził się grzebać tam rękoma, jeszcze coś złapie. Pogmerał trochę mieczem we falach.
-Choćby ktoś całe życie brał najpaskudniejsze używki to tak się nie załatwi. Ten tutaj i tak by długo nie pociągnął. Jeśli któraś z tych mikstur miała na to wpływ to i tak będzie bezużyteczna. Na moje oko to jedna z wielu prób stworzenia... Czegoś.

Nawaar:
Do krasnoluda dotarły słowa wampira. Brodacz jeno pozostał w szoku i zaczął mówić powoli po tym rozjebaniu mózgu. - To.... to mogły być kobiety!? Kobiety! Co za chory pojeb robi takie rzeczy!? Zadał tutaj pytanie retoryczne, bo każdy z obecnych tutaj wiedział, kto to zrobił. - Odeślemy tego skurwysyna z powrotem, ale nie będziemy mieć gwarancji, że nie wróci do nas. To było najgorsze w tym całym planie, bo nikt nie da sobie ręki uciąć za to, że demon nie powróci. - Madaron jak zobaczy, co demon wyprawiał, załamie się, a później, nie daj Zartat może popełnić samobójstwo. Trzeba będzie go pilnować. Paladyn wziął głęboki oddech, gdyż będąc pod wpływem emocji, nie będzie mógł racjonalnie ocenić sytuacji podczas walki. - Dobra zakończmy to raz na zawsze. Prowadź królu. Odrzekł a w jego oczach pojawił się ogień! Da z siebie jeszcze więcej niż wcześniej, by zakończyć to szaleństwo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej