Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (19/211) > >>

Narrator:
Wystrzeliwanie muszkietem ślepo w niebo różnie się kończy. Kto wie co może po chwili spaść z nieba? Jeszcze przez przypadek ustrzeli się jakiegoś anioła, lub anielicę, co brzmi lepiej. Po chwili gdy Marduk rzucił tym swoim żartem nagle coś jebło o ziemię tuż przed jego nosem, gdy się schylił żeby zobaczyć co to, to dojrzał tłuściutkiego, smacznie wyglądającego gołębia, który ewidentnie został postrzelony.

Nawaar:
Krasnoludowi po prostu urwał się film. Dlatego, że miał dość rozmyślań i zasnął, jakby nic się w sumie nie stało. Dobrze, że Drago czuwał nad wszystkim. W końcu miał tutaj swoją niezastąpioną świtę! Inni nazwaliby ich sługusami władcy, bo jemu się nie chce. Jednak tak bywa, że po nocy nastaje dzień, co jest normalnym zjawiskiem, ale tego w sumie nikt się nie spodziewał, że żarty władcy będą się trzymać z samego ranka widocznie słoneczko musiało mu nieco przygrzać mózgownice, gdyż wystrzał z muszkietu powinien obudzić każdego nawet zapijaczonego menela! Kiellon poderwał się niczym szalony, mówiąc. - O skurwesyn! Co je? Rozejrzał się dookoła, ale żadnego zagrożenia nie widział jeno wampira, który miał nieco poronione poczucie humoru! - Nie ma to jak żart z samego rana. Uśmiechnął się głupkowato, ale i tak najlepsze było to, że podczas nagłego wstawania zbroja mu nie przeszkodziła i mógł działać niemal natychmiast! - Myślicie, że ten wystrzał poza martwym gołębiem nie sprowadzi tutaj jakiś meneli? Z resztą widzę, że mamy swoich. Wskazał na Emericka i kilku innych nawalonych bękartów, lecz to w sumie obraźliwie być nie powinno. Paladyn następnie sam skosztował jakiegoś jedzenia i szykował się do dalszej drogi do tego wypił sobie nieco gorzałki, bo mógł!

Dragosani:
- Proszę bardzo - odparł Drago Mardukowi, gdy z nieba spadł gołąb. Wampir oczywiście zachował się tak, jak gdyby to było zaplanowane. Bo było. Naprawdę. Kto by wątpił w słowa króla? Wampir schował muszkiet na wóz.
- Wstawać, bimber kradną! - zawołał do Emericka i pozostałych, którzy jeszcze smacznie spali. W ogóle jakim trzeba być zwyrodnialcem, aby nie obudzić się od huku wystrzału? 

TheMo:
A Themo spokojnie sobie spał. Odpowiednia dawka mocnego alkoholu zapewniała mu łatwy i twardy sen. Nawet huk wystrzału nie dał rady poderwać Bękarta na równe nogi. Widocznie nie czuł potrzeby, żeby już wstawać. I leżałby tak jeszcze długo, ale krzyk króla wyrwał go z królestwa snu. Natychmiast otworzył oczy i stanął w pozycji bojowej.
-Co? To jeszcze zostało nam bimbru?
I podbiegł do wozu by to sprawdzić.

Dragosani:
Themo znalazł jeszcze zapas alkoholu. Dragosani przed wyruszeniem zadbał o morale Bękartów na wyprawie i zabrał odpowiednie trunki. Chociaż zapewne zbyt mało. Zanotował w pamięci, aby rozwiązać ten problem przy ewentualnej wizycie w jakimś zajeździe.
- Lordzie Generale - król zwrócił się do  Thema, używając jego bękarciej rangi. - Proszę przygotować swoich ludzi do wymarszu. Wszelkimi dostępnymi środkami - polecił.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej