Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Krasnolud na spokojnie już załadował sobie pistolety, wziął się również za muszkiet i pamiętał, by włożyć do środka srebrne kule i pociski. Siła ognia to podstawa, bo cholera wie jakie to wynaturzenia są oraz jaki szalony umysł je stworzył. - Królu czemu mam wrażenie, że te wynaturzenia mają jakiś związek z tobą? One były nie udane, ale twój się udał. Miałeś cholerne szczęście, bo to pewnie raz na tysiąc mogło się udać, ale w życiu nie przypuszczałem, że ktoś może mieć tak spaczony rozum, żeby robić coś tak ohydnego, okrutnego i nieludzkiego. Ludzka myśl potrafi tworzyć takie rzeczy, kto by pomyślał? Kiellonowi było w niesmak walczyć, czy też oglądać takie rzeczy, lecz misja sama się nie wypełni, ale jego rozum, tudzież myśli a nawet sen będą mącone, przez widoki tych istot oraz całej wyprawy jakiej się podjęli, aby pozbyć się demona i buntowników, a może jeszcze czegoś więcej? Tego nikt z obecnych nie wiedział na ten czas. - Ta załatwmy to szybko, bo żaden alkohol mi nie wymaże wspomnień stąd i oby, nie było gorzej. Głos pełen powagi, który mu uszedł z gardła. Brodacz był gotów, ale sam nie wiedział jeszcze na ile, oby Zartat mu przebaczył błędy w ramach wykonania zadania, bo nie wiele mu brakuje do stania się mścicielem albo szaleńcem!
Dragosani:
Dragosani trzymał się z tyłu w czasie walki. Wolał, aby to paladyni się wykazali. Zaśmiał się w duchu, gdy Marduke poradził mu oszczędzać siły. Teraz, nocą, to był wielokrotnie bardziej sprawny od nich. No ale cóż... Gdy potyczka się zakończyła, podszedł do jednego z ciał i przyjrzał mu się. Ewidentna mutacja. Spojrzał również na swoją rękę.
- Poprawka... - zaczął odpowiadać. - W moim przypadku miałem szanse pół na pół. I tak więcej niż było to u innych ras. Mieli oni jedynie jedną czwartą szansy na przeżycie... zabiegu. Ale to... - Wskazał na ciała abominacji. - To coś innego, ale jednocześnie podobnego. Nieudana, BARDZO nieudana kopia - powiedział. Co prawda wiedział o tego typu mutantach znacznie więcej, ale nie chciał wchodzić w szczegóły.
- Chodźmy. Aż nie mogę się doczekać jakie okropieństwa czekają nas dalej. - Uśmiechnął się ponuro.
Schody prowadzące w dół prowadziły w dół, prowadząc w dół. I nimi Emerick trafił do niewielkiej sali. Wyglądała ona na... pracownie alchemiczną. Bez wątpienia kiedyś miała inną rolę. Teraz jednak stał tutaj stół zastawiony sprzętem alchemicznym. Był też kocioł z odchodzącymi rurkami, z którego kranu coś kapało na małej fiolki. Pod ścianą stał stół, na którym coś było przykryte brudnym prześcieradłem. Na stole alchemicznym stało też kilka pustych fiolek i zamknięta skrzyneczka.
Zaidaan:
Emerick na dole znalazł pomieszczenie bimbrownię gdzie ktoś coś tu majstrował. Wolał nie dotykać, a tym bardziej pić nieznanej cieczy, po przygodzie z wybuchową beczką postanowił pić alkohol tylko z sprawdzonego źródła. Swoje szczęście do zamkniętych skrzynek też znał i pozostawił skrzyneczkę na koniec. Teraz postanowił odkryć to co jest schowane pod prześcieradłem, może inna zamknięta skrzyneczka?
Dragosani:
Pod prześcieradłem było ciało... czegoś. Humanoida. To coś mogło być kiedyś człowiekiem. Albo elfem. Albo innym maurenem. Do tej pory było chyba nieświadome obecności Emericka i tak tylko leżało sobie. Jednak odkrycie zwróciło uwagę tego czegoś. I nie było to zadowolone. Coś tam zaskrzeczało i chwyciło Emericka jedną ręką za lewe ramię. Zamiast drugiej miało ostrze, które skierowało ku jego szyi.
Mutant
Nawaar:
- W końcu znasz się na tym lepiej, nie mnie oceniać jeno, zauważyłem jak to ująłeś lekkie podobieństwo. Delikatnie sparafrazował słowa króla, który już chciał ruszyć do przodu. Krasnolud naładowawszy wszystko również, podszedł do drzwi wcześniej, łapiąc za rozsypany woreczek z solą. Teraz ponownie dzierżąc pistolet, próbował otworzyć drzwi, które zamknęli kultyści, że też oni się nie nauczyli po wcześniejszych potyczkach, a raczej bitwach z bractwem. Widocznie się jeszcze nie nauczyli, lecz to ich nie powstrzymało przed kontaktami z demonami, jednakże drzwi próbował otworzyć, by iść dalej do "Mówcy".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej