Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
Szczerze mówiąc Emerick spodziewał się, że znajdzie tam coś innego niż inną skrzynkę mającą mniejszą skrzynkę z mniejszą skrzynką, spodziewał się jakiegoś trupa, ale takiego zwykłego, który ma twarz zamiast wielkiej gęby i zwykłą rękę a nie jakieś wielkie ostrze.
- Kurwa! - wydarł się krótko.
Przerażony hetman widząc pierwszy raz coś takiego dobył intiucyjnie broni. Wyciągnął swoje czarne jak smoła ostrze i odtrącił zbliżający się ręko-miecz do jego szyi. Od razu po tym odskoczył wyrywając się cudem z uścisku tego czegoś. Emerick potrzebował chwili czasu, aż ochłonie i ogarnie co go takiego zamierzało zabić i kto to do cholery stworzył. W międzyczasie przedziwny stwór zaczął się podnosić ze stołu, Hetman nawet nie wiedział jak to zabić, czy to da się w ogóle zabić. Zaatakował mieczem na odlew odcinając natychmiast kawałek ramiona, które było dziwnie złączone z ostrzem. Pozostał jedynie kikut, a potwór zacharczał niezbyt zadowolony, Emerick zaraz rąbnął ponownie trafiając w coś gdzie powinna być głowa odcinając kawałek gębo-głowy. Mutant zawył przeraźliwie, a na samo zakończenie cierpienia i paskudnej egzystencji tego czegoś, Bękart wbił miecz w klatkę piersiową w okolice serca ruszając nim we wszystkie strony by zrobić jak największe szkody z organami stwora, po krótkiej szamotaninie mutant w końcu zdechł, a Emerick wyciągnął miecz. Truchło upadło z powrotem na stół, ale tym razem już nie wstanie. Chyba.
- Wyjątkowo paskudne ścierwo, tfu!
Splunął na podłogę i popatrzył chwilę na mutanta, czy aby na pewno już się nie rusza. Gdy już tak przez dwie minuty się nie ruszał to można uznać, że już nie żyje. Emerick podszedł do zamkniętej skrzyneczki, wziął ją w dłonie i rozbił o ziemię z impetem rzucając znad głowy.
Dragosani:
Skrzynka huknęła o ziemię. Jej wieko odpadło i zawartość wysypała się na podłogę. Był to trzy ceramiczne butelki, teraz już rozbite i zniszczone. Jedna byłą chyba czerwona, druga niebieska a trzecia biała. Ich zawartość rozlała się po podłodze i wymieszała z kurzem. Jeśli te tajemnicze mikstury miały jakaś wartość, teraz były już całkowicie bezużyteczne.
- Ech, Kiellon, ty jak coś powiesz... - westchnął Drago. Kucnął i zaczął badać ciała mutantów. Zawsze interesowały go rzeczy, które nie powinny. Teraz, zasiadając na tronie, miał zaś dostęp do materiałów i źródeł, których inni zdobyć nie mogli. Tak więc jego zainteresowanie się pogłębiało. Demonologia, okultyzm i tym podobne. Także różnego rodzaju traktaty alchemiczne i naukowe. Z tej bardziej niepokojącej strony nauki i alchemii. Na tyle, rzecz jasna, na ile pozwalały mu jego naturalne, niemagiczne warunki. Wiedział, że jako władca musi znać horror jaki kryje w sobie świat, aby móc strzec od niego swój lud. Tak więc teraz przyglądał się z ciekawością ubitym mutantom.
Tymczasem Kiellon nie zdołał otworzyć drzwi. Musiały być zamknięte od drugiej strony. Ale zapewne i tak można było przez nie przejść, jeśli byłoby się upartym.
Zaidaan:
- No to świetnie...
Emerick aż musiał pogratulować swojemu geniuszowi i pacnąć się z otwartej dłoni w czoło. Musiał trochę się uspokoić, bo nic nie zdobył, a jedyne co mógł właśnie rozpieprzył. Pozostała ta dziwna fiolka, do której coś kapało. Emerick postanowił wziąć tą fiolkę i pokazać ją później królowi, bo on się na tym pewnie zna. Później skierował się schodami na górę, ale na tą wyższą górę.
Nawaar:
Kiellon na siłował się z drzwiami, ale nie dał rady. - Chujki zamknęły je z drugiej strony! Skomentował swoją chwilową nieporadność, by wpaść na coś głupiego. - Może jakaś dźwignia? Chuja nie dźwignia. Mimo to poszukał, bo może jakaś cegła miała ukryty mechanizm czy coś? Takie małe zabezpieczenie w końcu zawołał przełożonego. - Pomóż, bo nigdy stąd nie wyjdziemy. Ewentualnie walniemy zaraz telekinezą jak, szukanie dźwigni czy czegokolwiek nam otworzy te wrota. Krasnolud więcej nic nie powiedział, gdyż na początek skrzętnie szukał czegoś co mogłoby otworzyć przejście do demona.
Marduk Draven:
Marduke popatrzył na drzwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Podszedł do drzwi, ściągnął rękawicę i ostrożnie zbadał je dotykiem. Interesowało go to, z czego są zrobione. Czy był to metal, czy też po prostu drewno.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej