Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (173/211) > >>

Dragosani:
Młodzik zaprowadził więc trójkę(?) śmiałków do jednego z budynków. Jednego z nielicznych murowanych. Był w nim schody, prowadzące nieco pod poziom gruntu. Salka wypełniona byłą drewnianymi stojakami na butelki. Możliwe, że dawniej przetrzymywano tutaj wino czy coś. Jeniec wskazał jedną ze ścian, wolną od półek.
- Tam coś naciskał i otwierało się przejście - powiedział. ÂŚciana nie różniła się od innych. Jednak paladynie wyczuwali tutaj malutką nutkę magii.


Ciemne ostrze uderzyło o kuferek, niszcząc jego wieko i sam zamek. Emerick mógł więc zajrzeć do środka. Był tam... drugi kuferek. Mniejszy i również drewniany. W środku coś się telepało, gdy poruszało się skrzyneczką, więc coś tam jeszcze było.


A na zewnątrz zaczął padać deszcz. Co było całkiem dobre, wszak jakoś nikt nie garnął się do ugaszenia pożaru. Tak więc ugasi go sama natura.

Nawaar:
Trójka śmiałków, która nie bała się konfrontacji z demonem, poruszona obowiązkiem do spełnienia, poszła za młodzieńcem do jednego z budynków wyglądającym na winiarnię, co w sumie brodaczowi się podobało, gdyby choć jedna była pełna wina, a tu pusto jak u Kazmira w głowie. Kiellon rozejrzał się po pomieszczeniu zaraz po tym szczurek, wskazał ścianę, w której opętany tauren grzebał. Paladyn wyczuł coś, że jest na rzeczy. Intuicja znowu okazała się znakomita to piękny dar za kilka kropli krwi. Zartat ma łeb na karku. - Marduke pewo też wyczułeś? Nie wiadomo czy żadnej pułapki tam nie ma, a ty masz rękawice. Poszperaj dla dobra naszej trójki. Ja będę, Ciebie obstawiał. Zaproponował przełożonemu, bo faktycznie ochrona ze stali a skóry była zdecydowanie ogromna. Krasnolud nie chciał kończyć bez ręki, do której się przyzwyczaił po tylu latach.

Zaidaan:
W małym kuferku znajdował się inny mały kuferek, a w nim zajduje sie jeszcze mniejszy mały kuferek i tak dalej.. Emerick nieco poirytowany, bo bogactw się spodziewał, a tu ktos go w wacława robi. Jebnął ponownie mieczem w kuferek, ale mocniej niż poprzednio, zamierzał rozwalić kilka kuferków na raz. Los jednak jest okrutny i skończy to się tak, że hetman zniszczy swój skarb.

Marduk Draven:
Draven, tak jak Kiellon wyczuwał coś. Magię, mało magii. Subtelną i ledwo zauważalną, ale jednak. Zartaci dar był przydatny nie tylko w walce. Kiwnął porozumiewawczo z Kiellonem, bo rozumiał.
- Aż tak się boisz inwestycji w rękawice?- spytał krasnoluda żartem. Podszedł do rzeczonej ściany, wolnej od półek. Przejechał dłonią po niej. Dokładnie i powoli, naciskając, w razie gdyby tak się uaktywniało jakoweś tajemne przejście. Wszystko to z nutą ostrożności i gotowością uskoku, bądź odepchnięcia siebie telekinezą od ściany w razie zagrożenia.

Kazmir MacBrewmann:
Na padający deszcz zareagował naciągnięciem kaptura na łeb, rozejrzał się po pobojowisku i zapytał świat jako taki.
- My swoje zrobili no nie? Jak tak to wracam na statek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej