Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (172/211) > >>

Gascaden:
Gascaden stał gdzieś z tam z boku. Czyścił swoją broń i słuchał przełożonych jak i króla oczywiście. Trochę się obawiał podążać za szczurkiem, nie był przystosowany do walki z pomiotami Chaosu.
- Nie jeatem pewien czy powinienem też iść. Nie mam nawet odpowiedniej broni.

Dragosani:
- Głupcem byłeś, że dołączyłeś do tej zgrai, jednak z naszej strony... - Wampir spojrzał znacząca na Marduka. - Nic ci nie grozi. A teraz wywiąż się ze swojej części umowy - polecił młodzikowi.
- Jużjuż, pany! - Jeniec rzucił się aby wskazać im drogę. Ruszył przodem, więc Drago mógł powiedzieć kilka cichych słów.
- To mało prawdopodobne, Kiellonie - rzekł. - Nie po to odnawiałem pieczęcie na Bramie Otchłani, aby znów okazała się wadliwa. - I potem spojrzał na jaszczurzego zakonnika.
- Nikogo nie będę zmuszał, pójdą tam ze mną tylko ochotnicy. Jeżeli będzie trzeba pójdę sam. - Spojrzał na pozostałych, coby wiedzieć kto zamierzał iść.


Poszukiwania przyniosły pewien skutek. Emerick znalazł niewielki drewniany kuferek! Z tym, że był on zamknięty. Coś tam wewnątrz było słychać, więc pusty to on nie był. Trzeba było się tylko dostać do środka.

Marduk Draven:
Marduke sprawdził, czy miecz srebrny chodzi dobrze w pochwie, tak samo sztylet. Ruszył za resztą, zakładając hełm.
- Powinniśmy pójść we trójkę. Król, Kiellon i ja.- wtrącił swoje.- Jesteśmy odpowiednio wyposażeni i przeszkoleni do walki z demonem.- dodał cicho, by jeniec nie słyszał.- Reszta powinna zabezpieczyć i przeszukać fort.

Nawaar:
Krasnolud po słowach wampira nadal nie czuł się pewnie, ale cóż czas pokaże kto miał rację! Teraz sobie powoli ruszył do przodu w dłoniach miał już przygotowane pistolety, bo lepiej dmuchać na zimne. Marduke jednak miał trochę racji, kto powinien iść, a kto nie. - Tylko jak coś cennego znajdą to do podziału. Zabrzmiał typowo jak na brodaczy z żądzą złota w oczach, gdyż złota, kosztowności, drogocennych kamyków nigdy dość! - Cóż zobaczymy czym nas los potraktuje. Rzekł nieco, przyspieszając kroku.

Zaidaan:
Emerick widząc kuferek ucieszył się jak mały dzieciak na widok lizaka. Wziął wyciągnął miecz z czarnej rudy i pieprznął z całej siły w skrzynkę. Tak z boku aby nie zniszczyć zawartości za bardzo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej