Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (17/211) > >>

Zaidaan:
Emerick aż się zakrztusił gdy nagle się tak wydarł Kiellon. Hetman popatrzył na aferę, która wybuchła przy ognisku Bractwa. Zauważył jak odchodzi od reszty Kiellon, ale był już zbyt najebany żeby brać to na poważnie, uniósł tylko kubek z wódką do góry.
- Chodź Kiellon, przyłącz się! Rozluźnij się!
Zachęcił krasnoluda, bo widać, że brakuje mu alkoholu we krwi.

Dragosani:
Dragosani spojrzał na Kiellona w milczeniu. Później na Marduka.
- Nie do mnie należy ocena twoich stosunków z podwładnymi. I używam tego słowa dwojako - powiedział w końcu. - Ale w ten sposób lojalności nie zyskasz. - I zakończył ten temat, dając Dravenowi sprawę do przemyśleń.
- Dobra, jeszcze jakieś pytania odnośnie istoto astralnych? - zapyta w końcu, patrząc to na Marduka to na Gascadena.

Marduk Draven:
Kiellon oczywiście nie znał w tamtych chwilach uczuć Dravena. Nie znał Rey tak, jak on znał. I jaki brak profesjonalizmu? Fakt, że był pojmany? Pochował tą kobietę, zemścił się za jej śmierć. A że nie znał jej rodziców, to nie była jego wina. Nikt nie pyta przystępujących do Bractwa o ich pochodzenie, bo każdy zaczyna tak samo. Ale Marszałek się nie odezwał już. Wysłuchał oczywiście słów Dragosaniego, i kiwnął głową w odpowiedzi.
- Nie mam pytań. A ty, Gascaden?- odrzekł po chwili głosem tak matowym i pustym - bez żadnych emocji, że mogło to aż przerazić.- Kto trzyma pierwszą wartę?

TheMo:
Odszedł od ogniska i dołączył do Emericka, zanim rozpętał się dramat wśród członków Bractwa. Dziwne u nich panowały stosunki. Nie mógł sobie przypomnieć, kiedy to w jego szeregach była jakaś kłótnia. Wzruszył więc ramionami i golnął sobie kubeczek przepalanki.

Nawaar:
Krasnolud odszedł, bo w takich nerwach, że bez zbroi z czarnej rudy nie podchodź! Brodacz oparł się o drzewo i powoli dochodził do siebie, gdyż Marduke na serio przeginał pałę! Najlepsze w tym, że nadal nie widzi swojego błędu, ale czas okaże czy ludzie nadal są zadufani w sobie do tego stopnia, że ukorzyć się nie potrafią! Wtedy zawołał go hetman, który najwidoczniej miał jakieś chęci. - Niestety Emericku, ale muszę odmówić, nie chcę dawać panu Dravenowi kolejnej okazji do zjebania mnie bez powodu. Skończył i usiadł sobie od tak, by popatrzeć sobie na gwiazdy, ponieważ żyjąc wewnątrz góry takich rzeczy nie robił. W sumie to zatęsknił nieco za domem, które już jest wolne od oblężeń demonów. Ciekawe jak się pozmieniało? Zastanowił się chwilę, oddając się całkowitej zadumie, wyłączając się na resztę towarzyszy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej