Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (16/211) > >>

Marduk Draven:
- Tak. Zawsze lepiej wpierw wyciągnąć dłoń.- odrzekł.- Oczywiście należy uważać by jej nie stracić. Dlatego nawet przy pokojowym negocjowaniu lepiej mieć na podorędziu żelazo. Choćby i sztylet.- dodał. Tak do ogółu, choć i tak każdy to wiedział.- Co do drugiej sprawy, TEJ sprawy.- powiedział po chwili Marduke do Drago, naciskając na przedostatnie słowo tak, by wiedział, że chodzi o TÂĄ sprawę.- Wiesz którą, Drago....- wyjaśnił-Jak wrócimy, sporządzę Ci listę osób, nadających się do TEGO.

Nawaar:
Krasnolud uśmiechnął się delikatnie, gdy wampir powiedział, że brodacz ma część racji odnośnie duchów. Następnie dodał coś od siebie na temat, spalania zwłok a raczej kości. - Można spaleniem kości nazwać rytuałem oczyszczania? Lepiej brzmi a ogień spopiela wszystko, więc nada się królu? Sama nazwa była o wiele lepsza niż po prostu spalaniem zwłok. W sumie można tak zapisać w bibliotece Bractwa ÂŚwitu! - Trzeba będzie powiedzieć skrybie, żeby napisał to i owo. W głowie brodacza pojawił się pewien pomysł, ale tego powrócił do rzeczywistości, bo padło kilka dziwnych sformowań i tutaj pacnął się w czoło, patrząc na Marduke. - Skoro są specjalne sprawy, które nazywa się "Tą, Tej lub Tego" to nie powinno się rozmawiać na osobności z "Tą" właściwą osobą, a nie z kilkoma, którzy to legalnie słyszą? Zadał właściwie pytanie retoryczne, ale według krasnoluda, który szanował tajne plany to konspiracja oraz wiedza o takich rzeczach, powinna być jedynie w gronie wybranych a tutaj nawet jeszcze trzeźwe Bękarty słyszą a może inne istoty, których teraz nikt nie widzi? Dlatego, że ten świat skrywa wiele sekretów, których lepiej czasami nie odkrywać.

Marduk Draven:
- Nie pyskuj.- odrzekł ostro Marduke, nie zważając na ewentualne dalsze protesty Kiellona. Podwładnych mimo wszystko trzeba było trzymać czasami na krótkiej smyczy i Draven doskonale to wiedział.- Po naszym powrocie dopilnuj wszystkiego dotyczącego uzupełnienia bibliotek Bractwa o wszystko, co Dragosani nam przekazał w tej lekcji. - uzupełnił swa wypowiedź.- Poza tym wątpię, by słyszeć dało się legalnie, lub też nielegalnie...- dodał po chwili z wrednym uśmiechem na ustach i napił się wina z kubeczka, do którego sam sobie polał.

Dragosani:
Drago spojrzał krzywo na Marduka.
- Ale on ma rację - poparł krasnoluda. - Jaki sens ma takie tajemnicze mówienie o tym? Poza tym już ci powiedziałem wcześniej, sam wybiorę odpowiednie osoby. I zdecyduję, czy w ogóle się tego podjąć. Więc uznajmy, że nie było teraz tego tematu. - Po tym zwrócił się do Kiellona.
- Nazywaj to jak chcesz. Chociaż nie jestem pewien, czy "oczyszczanie" pasuje. Może jakieś "odkupienie"? Albo "uwolnienie"? No, nieważne. - Wampir machnął ręką.

Nawaar:
Kiellon powoli miał dość "cebulowatości" swojego szefa, ale jeszcze na spokojnie dokończył to, co miał do powiedzenia. Zwłaszcza po tym, że król go poparł! - Oczywiście wasza "bucowość". Rzekł do Marduke i skłonił delikatnie głową, po czym kontynuował. - Wy ludzie zawsze tacy zadufani w sobie i widzą jeno swoją rację, ale własnych grzechów oraz głupoty się nie widzi, co? Padło pytanie retoryczne i dalej kontynuował. - Skoro szambo wyjebało już to, lecimy dalej. Do tej pory zjebałem raz pijąc i szlajając się po mieście to fakt i chuj! Ty odjebałeś znacznie coś lepszego panie Draven! Rzekł jak najbardziej oficjalnie i po nazwisku, bo tego wymagała sytuacja oraz chciał jeszcze bardziej wkurzyć Mardukeja. - Sam wykorzystałeś jedną z naszych dzielnych wojowniczek, sypiałeś z nią, obiecując awans a i tak najlepsze było to, że przez brak pańskiego profesjonalizmu poniosła śmierć. Pan nawet nie przeprosił jej rodziców w ogóle jakiejkolwiek reakcji u pana nie było. Dla mnie jest to wstyd! I tak ukrywałem to długo, ale jak dalej tak Panie Kanclerzu będziesz postępował i zrażał do siebie wiernych Tobie ludzi to Bractwo upadnie jeszcze szybciej niż myślałem. Ja jestem prosty wojak i do władz się nie pchałem, ale trzeba było powiedzieć jak jest. Sytuacja nie jest odpowiednia na takie rozmowy, ale ile można wytrzymać, co? Przerwał tutaj postawił kubek, w którym było jeszcze wino i ponownie się skłonił, tylko tym razem samemu królowi. - Władca wybaczy, ale powoli rozumiem dlaczego mój ojciec popełnił samobójstwo i w sumie mu się nie dziwię. ÂŻegnam. Skończył, odchodząc nieco dalej, ale nadal mamrocząc pod nosem, żeby reszta słyszała. - Trza będzie niedługo się spakować.... Tutaj już nikt więcej, nic nie słyszał, ale paladyn zdenerwował się na dobre, ale musiał odejść i się uspokoić, bo masakra przebywać w takim towarzystwie, od co! 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej