Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Kazmir MacBrewmann:
- Nie, Kiellon doskonale to ujął. Rzekł sięgając po fajkę, napchał tytoniu i zapalił. - Ja to bym raczej prosił Rashera, boga wojny, śmierci i wojowników o wsparcie w nadchodzącej bitwie. Powiedział puszczając kółka z dymu.
Dragosani:
Wszyscy weszli na statek. ÂŁącznie z piątką komandosów. Zapewne chcieli nieco odpocząć po podczepianiu się dna. Szachraj odbił od nabrzeża i wyruszył w rejs na południe wyspy. Dragosani zaś podszedł do Emericka, który gdzieś tam był.
- Porozmawiałem z kim trzeba i załatwiłem nam potencjalne wsparcie - powiedział. - Na południu jest taureński oddział. Posłano do nich rozkazy. Jeśli wszystko dobrze pójdzie spotkam się z nimi w ustalonym miejscu. Najlepsze jest to, że nawet nie będzie trzeba przybijać do brzegu czy wypuszczać dla mnie szalupy.
Zaidaan:
No a ten Emerick wysłuchał co tam król do niego gadał, w sumie to co tu miał dopowiedzieć.
- I świetnie, już nie mogę się doczekać kiedy pozbędziemy się tych kanalii.
Dragosani:
- Nie wątpię, aż kipi od ciebie entuzjazm - odparł Dragosani, chyba nawet nie kpiąc ze słów Hetmana. Spojrzał w górę. - Ech, trzeba będzie naprawić ten masz. Trochę wstyd tak pływać... - mruknął, częściowo do siebie, częściowo do świata jako takiego.
- Dobra, gdy nadejdzie pora, ulotnię się ze statku - powiedział jeszcze do Emericka. - Więc nie panikujcie,że wam król zniknął i postarajcie się nie pozabijać. Cel mamy jasny. A... i potem może nie być okazji. Gdy już dopłyniecie wypatrujcie oznak pożaru. Myślę, że to będzie dobry znak do ataku.
Zaidaan:
- Okręt ubezpieczony, chyba. Zresztą nieważne. Poczekamy na ogień i zaczniemy ostrzał.
I Emerick pokazując, że nie tylko on potrafi znikać, poszedł gdzieś i sam zniknął do czasu kiedy będzie potrzebny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej