Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
- To się zobaczy, gdy spróbujemy - odparł wymijająco wampir. - Osobiście mogę... przeniknąć do fortu nawet na kilka godzin przed atakiem. W pojedynkę, po kryjomu mogę narobić tam trochę szkód, dyskretnie rozeznać się po okolicy. I gdy nadejdzie pora podłożyć ogień. Też ewentualne wsparcie pewnie dałoby się załatwić. Tylko trzeba byłoby albo ich wysadzić gdzieś wcześniej, albo dać czas na dojście do fortu, coby mogli zaatakować z drugiej strony.
Zaidaan:
- Z jednej strony wsparcie mogłoby po prostu pomaszerować na południe wyspy, ale to byłoby czasochłonne i w dodatku większość byłaby wyczerpana. Tak po za tym to chyba nawet wieczór się już zbliża. Z drugiej strony wysadzenie ich z okrętu byłoby szybsze, ale wtedy musieliby czekać aż zajdzie słońce, a wtedy mogą w trakcie czekania zostać wykryci. W dodatku sam okręt musi być już na miejscu, przecież to musi być skoordynowana akcja.
Kazmir MacBrewmann:
- Torst, od kiedy pijemy na służbie? I w ogóle to sie wpierw oficera częstuje, nie ładnie tak nie dbać o swoich. Rzekł smutno, wyciągając rękę po flaszkę. - Ja bynde ostrzeliwał fort, bo te tempe chuje nie trafiom same w stodołę.
Zaidaan:
- Załoga miała mały trening wcześniej, więc takimi niedołęgami ślepymi nie są.
Nawaar:
- Król dobrze prawi, że może polecieć tam wcześniej i jak to się mówi? No! O, wybadać tak zwany klimat panujący wewnątrz. Krasnoludowi akurat to się podobało, bo dywersja mogła paść wcześniej dając paladynom, czyli Mardukowi i jemu czas na regeneracje, po przemieszczeniu i wtedy byłyby miód malina! - Kazik jak widzisz to ja mam flaszkę, a ten kto ją ma trzyma władzę, ale masz zapijaczona mordo. Rzucił w niego butelką, ale na tyle wolno, żeby bękarcia łajza mogła ją złapać! Zwłaszcza taka, która dopiero odzyskała wzrok. - Zatem płyniemy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej