Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (148/211) > >>

Dragosani:
- Wielka strata - odparł król. - Nikt tak jak on nie potrafił stać cały dzień nieruchomo - wspomniał Andrzeja. - No ale taka służba. Do rzeczy. Opętany kapitan mówisz? - Potarł brodę. - To nawet ma sens. Też bym nie ufał takim jak on... Przesłuchaliście go? Bo żyje, tak? I, co ważniejsze, upewniliście się, że demon nie zagnieździł się w którymś z was?

Zaidaan:
- Właściwie.. Po tym jak stracił język i doznał szoku po demonie to po prostu zamknął się w sobie. Przesłuchać mieliśmy go później, jak ochłonie.
Nad drugim pytaniem trochę się zastanowił, bo w sumie to kij wie czy jest opętany czy nie. Odpowiedział więc prosto:
- Yyyy...

Nawaar:
Krasnolud wysłuchał w spokoju, wymianę słów pomiędzy hetmanem a królem, by wtrącić swoje trzy grosze. - Skoro nie ma języka to może warto upić mu nieco krwi? W końcu wy macie swoje dziwne techniki czy umiejętności, które pozwolą nieco poszperać w ich pamięci. Zaproponował to, co pewnie Drago na to wpadł. Jednak potem druga kwestia dotycząca opętania kogoś z załogi, zaniepokoiła paladyna. - Cóż możemy spodziewać się sabotażu albo bogowie wiedzą co, ale być może sól załatwi sprawę? Podał drugie najrozsądniejsze rozwiązanie tego problemu, ale w końcu nie wytrzymał i zapytał. - Kim był ten Andrzej?

Zaidaan:
- Wampirem nie jestem to się nie znam. A standardowe techniki chyba nie zadziałają.
Poparł pomysł Kiellona gdzie musiał się wysilić wampir. Bogowie wiedzą jak paskudna musi być krew tej szumowiny.
- Andrzej to bohater narodowy..
Odparł krótko krasnoludowi.

Dragosani:
Drago odpiął od pasa woreczek i rozwiązał go. Położył na stole. Wewnątrz była sól.
- Wiecie co robić. - Wskazał na stół. Nic więcej nie mówił, coby nie zdradzić swoich planów, gdyby okazało się, że ktoś tutaj ma w sobie pasażera. Stanął sobie obok wyjścia i oparł się o ścianę, czekając aż test dobiegnie końca.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej