Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Marduk Draven:
Marduke przyłożył dłoń do skroni. Był zawiedziony i zdenerwowany.
- Czy jesteście aż tak wielkimi ochlejmordami i pijakami, że gdy tylko widzicie beczkę, to wpierdalacie w nie swoje zachlane mordy? Po bitwie, kiedy czeka nas jeszcze kolejne zadanie? Powinniście się nazywać Zjebami Rashera, bądź Półgłówkami. Chociaż nawet półgłówek to dla was za dużo. A nawet i ćwierćgłówek!- wyraził sibiebie, wymawiając wyraźnie każde słowo, jakby mówił do pijanych, bądź niespełna rozumu. W jego mniemaniu nie mylił się. Wyszedł na pokład, donośnie trzaskając drzwiami. Tam zaś oparł się o balustradę i pozwolił by wiatr go orzeźwił.
Nawaar:
Paladyn już wcześniej zgadł, że statek w najlepszym stanie nie będzie. Bitwy morskie jak z resztą każde inne są nieprzewidywalne! Reakcja Draga była dość zabawna dla krasnoluda, bo to nie jego okręt. - A, nie mówiłem. Stwierdził stan uszkodzone okrętu, który jakby do wypłynięcia, potrzebował naprawy. - Bitwy morskie straszna rzecz dla sakiewki. Stwierdził iście krasnoludzko, wchodząc na pokład Szachraja, a potem pod jego pokład, gdzie Kazio ma ewidentny ból dupy. - Tak się właśnie bawią bękarty. Myślałem, że waszmość Kazmir przywykł do takich zabaw. Zakpił z drugiego krasnoluda, co sprawiało mu frajdę albowiem za te oplute buty należało się draniowi! Jednak nie spodziewał się takiego wybuchu u Marduka, a może nie? Ten człowiek cięty jest na wszystko ostatnio, a jego reakcje dość impulsywne, że właściwie zdziwił się, iż nikogo teraz nie zabił! Bądź co bądź marszałek bractwa został na miejscu. Następnie Emerick musiał się wyspowiadać. Kiellon tutaj nie zawarł głosu z prostego powodu, gdyż nie walczył na morzu, ale kim był ten cały Andrzej dla króla? Widocznie jakaś ważna persona albo coś, i to akurat spędzało sen z powiek brodacza!
Dragosani:
- Ale wam dowalił - skomentował Drago, gdy Marduk wyszedł nieco ochłonąć. - Ale jesteście dorośli, więc mam nadzieję, że jakoś po tym do siebie dojdziecie. - Podszedł do beczki i zajrzał do niej. Umoczył palec i powąchał. Skrzywił się.
- Ehm... - odchrząknął. - Ale wciąż czekam na raport. Wrogi bryg zatopiony?
Kazmir MacBrewmann:
- Szanowne spierdalaj! Rzucił cichutko za rycerzykiem krasnolud, ignorując drugiego. Widział już kształty. Wiedział też że będzie pierwszym Bękartem który po powrocie wypowie: - MiÂnus noÂbis viÂdemur posÂse, quam posÂsuÂmus... Mruknął sobie cicho.
Zaidaan:
- Co jest do chu...
No i nie zdążył dokończyć, bo nagle do Bękartów dołączył król i dwójka rycerzyków, z czego drugiemu to chyba troszku odjebało bo takie zachowania nie są normalne. Spojrzał na Marduka szczerze zdziwiony, dopiero jak wyszedł zabrał głos.
- A jemu co jest? Znowu ktoś mu napluł na Zartata? Właściwie... Nieważne..
Hetman w końcu jednak przypomniał sobie, że musi zdać raport.
- Melduję wykonanie zadania, przeciwnik wybity co do jednego, pojmany został kapitan, który został opętany przez demona. Chyba jest już z nim lepiej... W sensie demon sobie chyba poszedł po tym jak jego język po prostu sam mu odpadł? Straty po naszej stronie minimalne. Z oddziału Raanarów nikt nie poległ, jedynie... Andrzej poległ bohaterską śmiercią..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej