Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (143/211) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Mleko. Pij mlieko będziesz wielki. Powiedział krasnolud, sięgnął jeszcze raz paluchem do beczki. - No nie wiem sam...

TheMo:
Kiedy tak Emerick głupio się pytał, co będą pić, ta żartobliwa część Themo odezwała się. I trochę surowa. Dlatego przydałoby się ją teraz podgotować, a nadarzyła się ku temu dobra okazja. Tylko kogo wybrać na ofiarę? A, w sumie to...
-Jak to co? Macie alkohol i nie wybrzydzać!
Powiedział poważnym i surowym głosem, wręcz rozkazując i pospieszył towarzyszy, łapiąc ich znienacka za głowy i wpychając je do beczki.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir w ostatniej chwili nabrał powietrza by wstrzymać oddech, gdy jego łeb znalazł sie w beczce z tajemniczym płynem. Po chwili zdołał się oswobodzić.
- Oż ty! Własny jenerał łutopić nas kce! Zażartował. - Słabe to coś.

Dragosani:
Twarz Kazmira nabrała czerwoną barwę. Jego oczy zaczęły piec i łzawić. Bardzo. Wsadzania głowy do beczki z alkoholem nie było zbyt korzystne dla zdrowia.


- Niech piją... - powiedział Drago. - Przed atakiem przyda im się trochę relaksu. No i to nie ja będę skacowany, tylko oni. Swoją drogą... - zamyślił się. - Skoro wampirza krew - zaczął szeptem. - Ma właściwości lecznicze, to ciekawe czy pomogłaby na kaca. Będę musiał przeprowadzić badania. Jakiż to miałoby potencjał! - W tym czasie raanaarska tancerka zeszła ze sceny i zaczęła zmysłowo krążyć po sali, kusząc sobą i zbierając coraz to większe napiwki. W końcu podeszła do stolica valfdeńskiej trójki. Drago schylił lekko głowę, kryjąc się w cieniu kaptura, jak mruk jakiś. Ale wampiry znane były z takich zachowań, więc nie wywołało to zdziwienia. Ale ona i tak bardziej zainteresowana była jego towarzyszami. Wszak w tych zbrojach wyglądali na bardziej majętnych, niż jakiś tam wąpierz.

Nawaar:
- Na kaca najlepsza jest praca tak mawiają w rodzinnej kopalni. Na kilka sekund się wyłączył, przypominając stare dzieje, ale niemal łezka w oku się pojawiła, i wtedy się otrząsnął, powracając do głównego wątku dotyczącego specjalnych właściwości krwi wampirzej. Dlatego również posłużył się szeptem, bo wampirek i tak wszystko wyłapie. - Widzę, że mało tobie polowań na wampiry? Uśmiechnął się szeroko, bo jakoś nie miał w zwyczaju ich lubić. - Jednak radzę pamiętać, że ilość wykorzystań takiego "leczenia"- tutaj zrobił tak zwany cudzysłów palcami - ma swoje ograniczenia....- urwał na chwilę, bo coś nikczemnego mu przyszło na myśl, ale co tam warto to powiedzieć. - Ha! Wrzasnął i uderzył dłonią w stół. - Chcesz sobie zrobić armię ćpunów czy raczej zombich? Parsknął śmiechem szaleńca, ale każdy wiedział, że taki scenariusz może mieć miejsce! Dlatego, że nawet władcy tracą czasem rozum. Cała rozmowa wyjątkowo się kleiła i nawet zainteresowała brodacza, lecz zawsze musi coś wyjść nie tak, bo tancerka sobie zrobiła, przechadzkę po stolikach, zgarniając napiwki i los chciał, że stanęła tuż obok najlepiej wyglądających postaci! Zbroje rzeczywiście musiały zrobić wrażenie, bo kobita kusząco się teraz kręciła i krasnolud nie miał serca, by nie rzucić jej parę grzywien skoro król skąpca, zamknął się w kapturze. Kiellon sięgnął po mieszek z grzywnami, z którego wyciągnął całe 50 grzywien! Brodacz dotknął jej łuskowatej dłoni i pierwszy raz poczuł coś ciekawego, gdyż jakoś nigdy nie miał okazji dotykać czegoś poza skórą. - Hymmm...- znów się zamyślił - interesujące- dodał i zostawił w jej bądź, co bądź delikatnych łapkach grzywny. - Tylko na głupoty nie wydaj. Pomachał jej stanowczo palcem, by po chwili uśmiechnąć się dość przyjaźnie.

12429g - 50g = 12379g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej