Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Kazmir MacBrewmann:
- Jestem za! Odparł brodacz i ruszył w stronę owej beczki.
Zaidaan:
- A więc ruszajmy!
I ochoczo wraz z Kazmirem i zapewne po drodze i Themo ruszyli do kajuty kapitańskiej gdzie to ta beczka z chybarumemaleniedokońca została odstawiona ostatnio.
Kazmir MacBrewmann:
Zdjął rękawicę i umoczył palec, posmakował.
- Alkohol. - Stwierdził fachowo - Ale jakby z olejem wymieszany. Ej! Przecież to jest chyba beczka zapalająca! Wyrzuca sie takie za rufe i podpala. Statek wroga wtedy może zrobić bum jak w to walnie. Można to pić, ale nie radze.
Nawaar:
Wiadome było, że temat rozmowy zostanie w końcu skierowany na bękartów i ich planie, pozbycia się wrogiego okrętu. - Co robią? Pewnie piją taki można powiedzieć standard i nie trzeba tutaj być jasnowidzem. Stwierdził oczywistą, oczywistość, uśmiechając się szeroko. - My tutaj też się fajnie bawiliśmy, ale cóż trzeba będzie na poważnie roztrzaskać kilka czaszek, kiedy dojdzie do masakry. Przednia zabawa przed nami. Krasnolud nie czuł, żądzy krwi, ale kto będzie chciał załatwiać sprawy pokojowo, kiedy tutaj wchodzi opętanie przez demony? Pewnie, że nikt i wątpiły w to, by któryś z bandziorów odpuścił atak od tak, bo wie, że przegra. Jeszcze się to brodaczowi nie zdarzyło poza maskarą jeńców przez Marduka swego czasu, lecz to zupełnie inna historia.
Zaidaan:
-Yyy.. To co mamy pić?
Zapytał krótko i na temat, bo tego już nie zamierzał pić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej