Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Narrator:
I Bękarty rzuciły się na beczułkę niczym wygłodniałe wilki na mięso. I racja, nie była to krew. Wino to też nie było... Piwo tym bardziej, wódką też tego nie można by tego nazwać, no więc co to było? Jak się zaraz okazało była to zwykła, ale to najzwyklejsza woda.
Zaidaan:
Gdy się okazało co się znajduje w beczce wspaniały uśmiech zniknął z twarzy Emericka, zastąpił go jakiś dziwny wyraz twarzy. W dodatku ciecz, którą wypił strasznie popsuła mu humor. Hetman odruchowo wypluł tą całą wodę uważając żeby przez przypadek kogoś nie oblać. Westchnął ciężko.
- Cholera, co to jest?
Torstein Lothbrok:
Los okazał się bezwzględny dla wikinga i jego towarzyszy. W ślad za Hetmanen, Torstein także pośpiesznie wypluł wodę. Resztę, tą w kubku wlał do beczułki. Zakasłał i rzucił wiązankę bluzgów.
- Kurwa jego usrana po gacie mac, toż to trucizna!- po chwili ryknął.- Kto normalny daje ludziom wodę do picia? KTO?!- ryknął niczym niedźwiedź. A następnie odkorkował swoją butelczynę rumu i chlusnął sobie porządnie.- Macie towarzysze, ratujcie się ino tym zacnym rumem!- poczęstował Emericka i Themo.
Marduk Draven:
- Nie jest jednak też złe.- odrzekł Dragosaniemu. Popatrzył zaraz po tym na Gascadena, niestety nie doczekał się jeszcze opowieści, którą mimo wszystko wszyscy zebrani znali.- A więc, Gascadenie?- upił łyk wina. Położył kubek i zdjął rękawice, grzejąc dłonie przy ciepłym i miłym ognisku, z winkiem w dłoni czekał na opowiastkę jaszczurczego rycerza. Bądź też sprawozdanie. Cokolwiek.
Nawaar:
Krasnolud jednak blefował, bo to może nie było lepsze od wody, ale delikatnie kopało w końcu śladowe ilości alkoholu być musiały! - Mnie tam smakuje. Jednak słysząc wrzask wikinga nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. - Jak woda panowie? Hhahahahahahahahahahaha przykre zrządzenie losu albo bogowie dali wam znak. Znów się zaśmiał, bo nie mógł wytrzymać i jeszcze trochę zirytował opijusów, czując lekką przyjemność wewnątrz siebie. - Ale dobre to wino! Dawno takiego nie piłem. Następnie przestał już gadać, aż jaszczur otworzy swą zatrutą paszczę i rzeknie coś, bo tak dziwnie to wygląda.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej