Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Zagrożenia jak widać nie było, bo tak! Być może jeszcze byli za blisko miasta albo od dawien dawna ktoś rzetelnie patroluje trakty? Mogło tak być, gdyż tylko mijali innych wędrowców w międzyczasie tej nudnej podróży, zapadła noc i jak to w nocy zrobiło się ciemno i lekko nieprzyjemnie, a do tego nikt dalej na wozie numer dwa nie podjął rozmowy! Towarzysze w mordę kopane. Krasnolud znudzony, zaczął sobie nucić, by zabić ten okrutny czas na szczęście król, któremu teraz dopisywały nocne warunki, zarządził postój, by dać swoim chłopcom na posyłki odpocząć, taki to kochany nasz król Dragosani był! Jaszczurowaty rycerz zatrzymał pojazdy i można było chwilę odpocząć, ale tak właściwie od czego? Od patrzenia na teren i siedzenia na w miarę miękkiej desce, lecz cóż jak to mówią," na władzę nie poradzę", więc brodacz wyszedł sobie spokojnie z wozu i usiadł przy ognisku, gdzie cała ferajna bractwa aż trzy sztuki miała wysłuchać bajdurzenia starego wampira, jednakże Kiellon myślał o alkoholu jaki smakować będą bękarty. Paladynowi zrobiło się dość przykro, że prawdopodobnie nie zwilży sobie nawet języka mimo wszystko, czekał aż coś ciekawego powiedzą, bo na razie pozostało, wysłuchanie opowieści Gascadena, o jego historii. Lepsze to niż milczenie podczas jazdy wozem, bo z nudy rzeczywiście można było wtedy pniaki liczyć! Także pilnie słuchał z lekkim zaciekawieniem.
Torstein Lothbrok:
Torstein z kolei także wziął kubek od Emericka, zanurzył go w beczułce i golnął sobie.
- Skoll, czarcie syny!- zawołał zanim się napił.
Marduk Draven:
Marduke odebrał zaś od Dragosaniego kubki i dzbanek. Położył naczynia obok siebie, otworzył wino i wziął pierwszy kubek. Polał i poczęstował Króla, jako że tak wymagał obyczaj i kultura. W drugiej zaś kolejności polał Kiellonowi i podał mu, wątpiąc jednak, że będzie on chciał pić wino. Wszak ochlejmordy takie jak on tolerowały tylko wódki, spirytusy i przepalanki, których Marduke unikał i pił bardzo mało, gdyż wolał gdy coś raczej mu smakuje cierpkością, lub słodyczą a nie płonie w pysku. Chlać byle co każdy umie. Napić się wina czy cydru już niestety nie wielu. Trzecią osobą która dostała kubeczek z winem był Gacaden. A sam koniec on sam. Marszałek wpierw powąchał, następnie zamoczył usta, a potem napił się, pozwalając kubkom smakowym zrobić resztę.
- Pamiętaj by podkoloryzować, to może i ziemie dostaniesz! - zażartował do jaszczura.
Nawaar:
Nadal była cisza, ale jednak było poruszenie. Marduke wziął kubki i dzbanek z winem, który każdy dostał łącznie z królem. Krasnolud otrzymał napój jako drugi i już wiedział, że chociaż sobie język zwilży, jednakże podchodził do tego ostrożnie, ale i tak pewnie "wielcy szlachcice" powiedzą, że ten brodacz to moczymorda, pije tylko siarczyste trunki, które nie mają mieć smaku a jeno sponiewierać! Tutaj mają rację, ale jako szlachcic i kanclerz oraz marszałek swej zacnej organizacji, wiedział jak w tej chwili się zachować, więc mógł zbić z tropu kilku buców, co mają siebie za nie wiadomo kogo. Dlatego delikatnie musnął swymi wargami i delikatnie nalał sobie małego łyczka do ust. - Doprawdy zacny trunek. Głębia smaku powala do tego ten wspaniały aromat po prostu cudo. Skończył i upił sobie kolejnego łyka, ale czy blefował w tej chwili czy nie pozostanie tajemnicą owego brodacza! - Najważniejsze, żebyś powiedział prawdę, gdy będziesz opowiadał. Rzekł stanowczo, bo od podkoloryzowania powieści są bardowie a nie rycerze!
Dragosani:
- Chyba w worku... - burknął wampir, popijając wino, które nalał mu Marduk.
- No już bez przesady, aż tak dobre to wino nie jest. Albo ja mam jakiś wypaczony smak.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej