Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (11/211) > >>

Marduk Draven:
No i w końcu nastał postój. Gdyby zaszła taka okoliczność, że musieliby jechać całą noc, to wytrzymałby to. Gorsze on już rzeczy wytrzymał. Na rozkaz Króla usiadł przy ognisku. Zdjął masko-hełm i machnął włosami, który przyklepały się pod hełmem.
- I słuchać. Bo rzecz to bardzo ważna.- zasugerował ostro Kiellonowi i Gascadenowi. A była, bo mogła zwiększyć znacząco skuteczność walki z pewnym rodzajem wroga, z którym wojownikom Zartata zdarzało się mierzyć.- A więc?- słowa skierował do Dragosaniego.

Dragosani:
- Nie będę dwa razy tłumaczył. Wampir spojrzał na wciąż ociągających się pozostałych członków Bractwa. - No i nie będziemy tak o suchym pysku gadać, gdy Bękarty są Bękartami. Gascaden! - zawołał do młodego rycerza. Był tutaj najmłodszy stażem, więc obowiązywały pewne zasady.
- Weź no skocz do mojego wozu. Znajdziesz tam zakorkowany dzban. Ma on na etykiecie rysunek strzyżyka ilusmirskiego. Ale NIE bierz dzbana z rysunkiem strzyżyka myrtańskiego! Ilusmir tak, Myrtana nie, rozumiesz? A i weź kilka kubków. Gdzieś tam powinny być.

Gascaden:
No i w końcu dotarli na jakąś polankę sobie odpocząć i przeczekać noc. Jest Astas to i może noce były by nieco bardziej cieplejsze, ale to i tak dalej były by złe warunki do prowadzenia wozem, jeszcze by się wpierdzielił w jakiś inny, albo jeszcze w drzewo z winy jakiegoś gnoja. Zaparkował w tym czasie gdzieś obok wozu Draga, tak elegancko.
- Prrr!
Zawołał do koni by te się zatrzymały, i tak właśnie posłusznie zrobiły. Gascaden podniósł się gdy usłyszał, że ktoś go woła, tym kimś okazał się nie byle kto bo król.
- Tak jest!
Wykrzyknął i zeskoczył z wozu Mardukeja i poszedł w kierunku wozu Draga. Wampir trochę namącił jaszczurowi w głowie mówiąc o jakimś strzyżyku myrtańskim, jak on to teraz rozpozna? Wytężył swoje szare komórki i złapał za zakorkowany dzban z strzyżykiem ilumirskim na etykiecie, albo przynajmniej na takiego strzyżyka wyglądał. Wziął jeszcze parę kubków i podszedł do Draga.
- Proszę bardzo, to ten dzban.
Wystawił żądany przedmiot w kierunku wąpierza.

Dragosani:
Drago wziął od jaszczura dzbanek.
- Przecież to jest jaskółka elanoiska! - zbulwersował. Westchnął. - No, ale trudno, będzie w takim razie wino. - Podał dzbanek komuś tam, aby ponalewał.
- To na początek, Gascaden, może powiedź mi co nieco o sobie. Co cie skłoniło do wstąpienia akurat do Bractwa? No i jak to było z tą wiedźmą? - zwrócił się do młodego.

Zaidaan:
W tym samym czasie gdy Bractwo zbierało się w kółeczko aby posłuchać opowieści czy tam nauk od Dragosaniego, Emerick złapał za trzy kubki, o których słyszał jednym uchem gdy wołał Gascadena. Ochoczo podszedł do Thema aby mu podać naczynie, drugie wziął dla siebie, a trzecie położył gdzieś obok dla Torsteina. Hetman z uśmiechem na twarzy zanurzył kubek w beczce, potem jeszcze tylko poczekał aż to samo zrobi Wielki Lord Elekt. Uniósł kubek i krzyknął:
- No to zdrowie!
I nie myśląc, że może to być krew wypił co miał w kubku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej