Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (101/211) > >>

Nawaar:
Krasnolud nic sobie zdał z uwag swych towarzyszy, wzruszył ramionami, po czym ruszył za przewodnikami. Kiellon raczej nie miał szans na podryw, ale może czas pokaże. W międzyczasie padły pytania, ale na odpowiedzi będą musieli zapewne chwilę poczekać. Kompania po krótkim marszu dotarła do "sali", lecz nie było to byle co! Przepych jak w królewskim pałacu, więc nie mogło zabraknąć komentarza o strony brodacza. - Mają rozmach. Więcej nie powiedział choć kilka słów przeleciało mu przez umysł. Jednakże po takim widoku udali się do bocznej komnaty, która była nieco mniej obfita, ale miała to co potrzebowali czyli stołu, mapy oraz wywiadowców. Oczywiście najpierw przywitanie jak to zawsze, by potem przejść do meritum stan wojski nieprzyjaciela liczył prawie dwie setki żołdaków! - Dwustu przeciwników na bogów to niezłą gromadkę sobie uzbierał, ale czy to jest regularna armia i odpowiednio przygotowana do warunków bojowych? Czy raczej banda rzezimieszków, tudzież awanturników szukających łatwego zarobku, gwałtu i takich tam? Dlaczego pytam, bo regularne wojsko jest znacznie trudniej rozgromić, a motłoch jak to motłoch szybciej się rozejdą i uciekną niżeli staną do walki z królewską armią, a do tego można zasiać u nich zdradę, bo przekupić paru na naszą korzyść i będą mieć zdradziecki atak od tyłu lub coś takiego.
Rzucił pytanie na szybko, a jednocześnie podrzucił jakiś sposób na rozwiązanie tego konfliktu, który co prawda podobać się nie musiał! Wszak to burza mózgów jest, ale tutaj zaraz wyskoczył ze swoim pytaniem odnośnie piratów lub tego tajemniczego okrętu "złego" taurena. - Jeszcze jedno w drodze do was natknęliśmy się na rozbitków, którzy powiedzieli, że jakiś nieznany okręt ich zatopił, i nie widzieli szczegółów jego może to być okręt buntowników? Czy jacyś piraci robią sobie rajdy na nasze wody, bo te chuje porwały dziewczynkę i osobiście chciałbym ją odbić, także wiecie coś?
Teraz należało odczekać na odpowiedź.

Zaidaan:
Tam gdzieś po drodze oczywiście pałętał się hetman, który chyba był jeszcze wczorajszy i jakoś chyba nie ogarniał, że dotarli na miejsce i powinien się jakoś przywitać z towarzyszami z wyspy, ale jakoś chyba tego nie ogarnął i gdy dopiero schodził z okrętu po trapie zauważył, że jego towarzysze zaczynali się powoli oddalać. Patrzył tak na nich z tej trapy i dopiero po chwili do niego dotarło, że powinien ich dogonić. Powinien, acz nie musiał. Dziwnie mu się chodziło po tej wyspie, z racji że raz zatonęła co nie jest dość normalnym zjawiskiem. Wyspy nie topią się od tak, a potem wypływają na powierzchnię, bał się po prostu, że wyspa znowu mu utonie akurat wtedy gdy będzie na niej stał,przebywał teraz, albo jeszcze walczył! Myślał podczas całej przechadzki po Opactwie jak to załatwić pokojowo, bo jak wiadomo - tradycyjna walka będzie przynosić same minusy. ÂŻołnierze poginą, czas się straci, pieniądze uciekną, sprzęt się zniszczy, a zwłaszcza że strona królewska jest atakująca, a buntownicy bronią się w forcie zawsze zadadzą większe straty niż zwykła walka na polu bitewnym. Przez te całe rozmyślania wpieprzył się w przechodnia, ale zamiast przeprosić go i pójść dalej to patrzył na niego dziwnie jednocześnie idąc do przodu przez co trafił na kolejną babkę,która niosła kosz owoców,które skończyły na ziemi. Tym razem pośpieszył bardziej i już w pomieszczeniu dołączył do drużyny gdzie zdążył wysłuchać raportu. Podrapał się po brodzie w zamyśleniu i odezwał się:
- A gdyby tak nocą podkraść się i jakoś przekupić strażnika bramy? Moim zdaniem wypadałoby spróbować, a potem kombinować inaczej

Marduk Draven:
- Statek mówisz?- spytał retorycznie.- Tak jak Kanclerz wspomniał, napotkaliśmy rozbitków zaatakowanych przez piratów, którzy przepłynęli.- wysłuchał dalszych uwag radnych. Prawili mądrze i to podobało się mu.- Z tego co wiem, to Kazmir i Torstein byli w K'efir. Mogą mieć doświadczenie w infiltracji takich dziur pełnych męt. Mogliby tam rozpocząć jakąś kampanię przekupstw i nakłaniania do zdrad. No bo nie wiadomo ile jest ich tak na prawdę. Przydałby się tez jakiś zwiad z powietrza...- przerwał.- Szkoda, że nie ma tu Evening, ale za to mamy kogoś, kto może zmienić się w nie powodującego podejrzeń nietoperza...- zerknął z uśmiechem na Drago.- Z kolei główne uderzenie może być dobrą robotą dla geniuszu taktycznego Themo.

Dragosani:
- Wstępna infiltracja wydaje się dobrym pomysłem - powiedział od siebie wampir. - Rzecz jasna nocna. Z oczywistych względów. Do tego ja mógłbym dostać się do fortu w sposób trochę bardziej skryty i narobić tam nieco problemów.
-  Tak... - poparł wielki tauren. - Nadszarpnięcie sił przeciwnika przed samą bitwą. Ale zaraz... mówicie, że jacyś piraci porwali dziecko na morzu? Hm... To by pasowało. Ci... buntownicy też mają na swoim sumieniu porwania. Zaczęło się od kobiet i mężczyzn. Teraz jednak porywają praktycznie tylko małe dzieci. Nie starsze niż kilka miesięcy. Bogowie jedni raczą wiedzieć po co im one.

Zaidaan:
Widać burza takich genialnych mózgów, a w szczególności Hetmana udało się zebrać parę pomysłów i działań, które będą mogli wykonać w niedalekiej przyszłości. Podobno w dodatku piraci zaczęli kraść dzieci jakie tylko się dało. Można pomyśleć, że to może jakaś wielka banda pedofilii i kradną to co im się podoba, ale tego Emerick raczej nie chciał mówić. Miał coś innego do powiedzenia:
- Może wydawać się trochę nierealne, ale może tworzą tam jakąś wierną zmanipulowaną armię praktycznie na każde skinienie kogoś stamtąd. Uczą i przekabacają takich huż od dziecka, aby potem móc mieć lojalną armię, która będzie walczyła do ostatniej kropli krwi. W dodatku nieprzekupna w przeciwieństwie do takich piratów, którzy uciekną kiedy przestanie im się to opłacać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej