Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Kanclerz widział tutaj konflikt interesów w ekipie. Zawsze tak jest na takich wyprawach, że któryś się wyłamuje ze schematu, ale klasyczna historia, nieprawdaż? I zawsze tak jest, że najmniej zainteresowany pierwszy rzuci się na pomoc szczylowi, gdy dojdzie do bezpośredniej konfrontacji taka klasyka. Jednak wypadało coś powiedzieć. - Pomyliłeś się nieco, bo najpierw mają piniądz, potem dziewki, alkohol i na koniec ratują świat hehehehe. Zaśmiał się iście nonszalancko, recytując piramidę potrzeb organizacji jaką są bękarty, by powrócić do bieżącej sprawy. - Postanowione robimy swoje, wypytując o gówniarę, by potem posiec sobie piratów. Pasuje czy nie, ale nie ma co tutaj dyskutować. Zakończył, bo nie było już nic do powiedzenia w brodacza mniemaniu.
Dragosani:
- Więc ustalone - powiedział Drago. - Płyniemy dalej do Feros. I obserwujcie wodę. Nie chcę niespodzianek ]- polecił załodze. Potem jeszcze zaprosił rozbitków na rozmowę na osobności.
Rejs mijał monotonie. Ale jednak mijał. Załoga kilka razy widziała inne statki, gdzieś daleko na horyzoncie. Jednak zdawały się one nie być skłonne do konfrontacji. Były też zbyt daleko, aby można było rozpoznać ich bandery. W końcu jednak ujrzeli upragniony widok. Pływający sklep monopolowy Wyspę Feros. Szachraj płynął w stronę portu na jej północy, gdzie też znajdowało się osławione Opactwo Vameth. Jego wspaniałe wieże było widać już z oddali.
Marduk Draven:
Marduke wrócił za ster po rozkazach Drago. Reszta rejsu trwała spokojnie. ÂŻadnych ataków, jedynie statki w oddali. Zmierzali do opactwa Vameth. Draven już widział jego wieże. Postanowił odpocząć.
- Torstein! Weź stery!- zawołał do wikinga. Sam zaś udał się pod pokład. Zapukał do kajuty wampira-króla. Chciał pogadać z nim.
Torstein Lothbrok:
Rejs mijał spokojnie wikingowi. ÂŻadnych akcji ratunkowych, czy bitew. Ani monopolowych. Czemu nie ma takich na morzu? Smutki Lothbroka przerwał Marduke, który chciał by go zastąpić za sterami. Nie mając nic innego do roboty wiking zrobił to.
Dragosani:
- Proszsz... - odpowiedział król-wampir, niemalże od razu po tym jak rycerz zapukał.
Tymczasem sam statek zbliżał się do portu. Do końca ich morskiej podróży pozostało maksymalnie kilkadziesiąt minut. A jeszcze tyle pracy było na statku!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej