Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (92/211) > >>

Nawaar:
Krasnoludowi udało się, wywołać zaklęcie, ale niestety telekineza nie była wystarczająca, by zbadać zatonięty okręt lub chociaż pomóc rozbitkom. Jednak Kiellon nie poddał się, i nakierował kulę energii w stronę szalupy, którą płynął Wiking. Następnie dopóki zasięg telekinezy działał to starał się, nakierowywać być może przyszłych topielców w stronę szalupy ratunkowej, bo nie ma bata muszą widzieć jasną kulę światła! Jeśli to nie pomoże, to brodacz przerywa działanie zaklęcia, czekając na dalsze rozkazy!

Dragosani:
Kula dała trochę światła. Do czasu, rzecz jasna. Ciała w wodzie okazały się już martwe. Jedynymi ocalałymi byli ludzie na statku. Gdy Torstein zbliżał się do wraku, starszy mężczyzna zawołał.
- Tutaj! - Było to na tyle niepotrzebne, że wiking dobrze wiedział gdzie są ocalali. Szalupa zbliżyła się do statku. Jej burta delikatnie obiła się o kadłub tonącego brygu. Teraz można było sprowadzić ich na łódkę, a później na Szachraja.
Tymczasem na statku Dragosani obserwował to wszystko Trochę go zdziwiło, że popłynął sam jeden Torstein. No, ale cóż. Lenistwo jest cechą narodową Valfdeńczyków. Westchnął pod nosem. Wszedł na nadburcie i jak gdyby nigdy nic zeskoczył ze statku prosto w kierunku ciemnej wody. Nie było jednak słychać plusku. Natychmiast po skoku Dragosani wykorzystał swoje wampiryczne moce i przemienił się w nietoperza. Jako mały lotny ssak poleciał za szalupą w stronę tonącego statku. Ktoś tam musiał pomóc.

Torstein Lothbrok:
Torstein z kolei rozglądnął się uważnie. Popatrzył dokładnie na to gdzie są rozbitkowie. Starał się ocenić odległość i drogi jakie doprowadziłyby go do nich. No i starał sie ich zidentyfikować. Płeć. Wiek. Masa ciała. Te rzeczy były potrzebne. Równocześnie przytrzymał się wraku od którego lekko się odbił od kadłuba brygu.
- Zaraz do was przyjdę!- zawołał.

Dragosani:
Dragosani wylądował na wraku i wrócił do swojej normalnej postaci.
- Nie - powiedział do Torsteina. Jego nagłe pojawienie się i głos wystraszyły rozbitków. Jednak szczęśliwie nie na tyle, aby ześlizgnęli się do wody. - Siedź tam, będziesz im pomagał na dole. - polecił. Sam podszedł do ludzi. Szedł pewnie, pomimo bardzo trudnej powierzchni. Drewno było mokre. Sama powierzchnia nachylona. No i było ciemno jak w kotle wiedźmy. Jednak dla niego nie stanowiło to problemu. Uspokajając rozbitków zaczął pomagać im schodzić. Zaczął, oczywiście, od kobiety. Potem był młodzik i na końcu starszy mężczyzna. Dragosani wszedł do szalupy ostatni.

Torstein Lothbrok:
Torstein posłuchał rozkazu i czekał aż Drago wróci z rozbitkami. I tak się w końcu stało. Pomógł wpierw wejść do szalupy kobiecie, potem młodzikowi, a na końcu starcowi.
- Nie bójcie się, on nie pije ludzkiej krwi. Przysięga jakaś czy co. Wampir honorowy.- uspokoił ich. Następnie ujął wiosło i zaczął kierować łódź z powrotem w kierunku Szachraja. W końcu dobił do burty. Zostało czekać aż ich wciągną do góry.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej