Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (91/211) > >>

Nawaar:
Kiellon chrapał w najlepsze, ale nagły ruch w postaci, wyskakujących z łóżek towarzyszy zbudził go i oczywiście był wkurwiony! Brodacz pochwycił muszkiet, młot wraz z pistoletami, bo akurat pas miał na sobie, by natychmiast ruszyć na pokład, gdzie wydarł mordę. - Kurwaaaa! Tu się śpi, małe kurwie!! Wrzasnął na cały okręt, ale potem gniew go opuścił, bo zauważył wrak oraz rozbitków. - Marduke do chuja! ÂŚwiatło! Rzekł do przełożonego, ale paladyn nie czekał na reakcje, tylko skupił w sobie moc magiczną i jedną rękę, trzymając ku górze wypowiedział inkantacje zaklęcia światła. - Elisash! Nad głową brodacza pojawiła się jasna poświata niczym jedna z gwiazd na niebie, ale ta była blisko i w pełni kontrolowana! Także brodacz zadziałał równie sprawnie co reszta załogi, nakierowując kule za sprawą telekinezy w stronę rozbitków i wraku okrętu, by móc wybadać coś jeszcze! W duchu zaś Kiellon zacieszał, że coś fajnego zrobił, o!   

Zaidaan:
Czym by była podróż okrętem na Feros bez krzyków i psucia snu połowie załogi jak i towarzyszom. Emerick jeno rzucił parę przekleństw pod nosem i łapiąc po drodze za pochwę z mieczem wyszedł na pokład gdzie ujrzał Marduka za sterem w roli kapitana, ale on już tak ma, że co królewskie to musi być i jego. Tak samo było z wozem. Zastanawiało go czy ktoś już był na bocianim gnieździe czy ciągle było puste, przecież pewnie to ten obserwator wszystkich zaalarmował. Chociaż to nie jego zmartwienie. Podszedł do burty przy, której był największy ruch i skupił bardziej wzrok aby zerknąć co tam się odzartatawiło na morzu i ilu tam rozbitków sobie pływa. Czekał aż w końcu ktoś tych ludzi uratuje i będzie mógł przepytać co tam się stało z ich okrętem.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir nawet nie zdążył odpowiedzieć Torsteinowi gdy na okręcie zapanowała sraczka. Bo jakiś okręt tonął, to się zdarza na tych wodach. Nawet tak blisko brzegu. Pewnie piraci, ostatnio tego pełno. Kazmir ruszył swą dupę i poszedł pomagać przy wciąganiu ewentulnych rozbitków.

Dragosani:
Wspólnym wysiłkiem spuszczono szalupę na wodę. Teraz wystarczyło podpłynąć do tonącego brygu i zabrać stamtąd ocalałych. ÂŚwiatło Kiellona jednak niewiele pomagało. Jego telekineza miała po prostu zbyt mały zasięg.
- Trzy osoby - powiedział Drago, zbliżając się do ekipy ratowniczej. - Starszy mężczyzna ze spektakularnymi wąsami, jakiś młodzik i dziewka - dodał wpatrując się w statek i przenikając ciemność swoim wzrokiem plugawego odmieńca. - A na morzu trochę duchów... ale niegroźnych. Marynarze, którym się nie udało... - dodał ciszej, jakby do siebie, patrząc na wodę.

Torstein Lothbrok:
Torstein, wytypowany przez Dravena władował się do szalupy. A gdy ta została spuszczona na dół, ujął wiosło oburącz i zaczął łopatować. Raz z lewej i raz z prawej, kierując łódkę do rozbitków z intencją ratowania ich.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej