Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (87/211) > >>

Zaidaan:
Emerick natomiast dokończył jeść, napił się jeszcze na odchodne i wyszedł na zewnątrz, gdzie od razu przywitał go portowy smród. Wyciągnął jeden skręt z paczuszki i zapalił. Zamiast pomagać oczekiwał, że zrobi to ktoś inny.

Dragosani:
- Wybacz, ale teraz nie mogę cię puścić na miasto. Lepiej żebyśmy się nie rozdzielali - odparł Drago po namyśle. - Trzeba będzie jednak dokładnie zbadać sytuacje tutaj. I rozwiązać ją, jeśli istnieje realne niebezpieczeństwo. Jednak trzeba to wybadać bardzo delikatnie i dyskretnie. Jeden błędny krok, jedno nieodpowiednie słowo może zniweczyć całe starania. Na początek sugeruję posłać wiadomość do tego dowódcy... niejaki Danyll, tak? Posłać do niego wiadomość z Opactwa. Tam na pewno mają ptactwo pocztowe.

Nawaar:
Krasnolud sobie odpuścił dalsze konwersacja na rzecz jedzenia, by zaspokoić głód. Dobrze, że ci dziwni sobie poszli, ale sprawę zbadać należy dokładnie i tutaj Kiellon również musi się wszystkiego dowiedzieć, by móc właściwie to ocenić, bo coraz częściej Marduk tracił rezon i puszczały go nerwy jeśli chodzi o sprawy religijne. W każdym razie brodacz wziął flaszę rumu i grogu, żeby mieć co pić na okręcie! Nic specjalnego, ale statkach pije się takie coś. Paladyn ruszył za resztą, aby przygotować wozy, przy okazji zapytał się kolegi z organizacji. - Trzeba będzie to sprawdzić, ale sądzę, że to my powinniśmy przejąć tą sprawę. Szkoda posłańców, którzy musieliby walczyć z różnymi dziwami i fanatykami, że tak zażartuje twojego pokroju.........hehehehe. Zaśmiał się głupio i podrapał po głowie, żeby oczywiście jakoś pomóc z tymi wozami.

Dragosani:
Drużyna uwinęła się z załadunkiem w miarę szybko. Nie była to zasługa Emericka, lenia jednego. Wozy, wraz z końmi, zostały odprowadzone do stajni fortu przez przez wyznaczonych wcześniej ludzi. Resztki zapasów i inne przedmioty z wozów załadowano do ładowni statku. Gdy wszyscy byli już gotowi (lub Dragosani powiedział, że są gotowi), weszli na statek.
- Kto w jakimkolwiek stopniu zna się na żegludze, niech pomoże w obsłudze statku! Pierwszy za sterem niech stanie Galahad, potem zmieni go Marduke. - zawołał jeszcze król, po czym bryg powoli lecz nieubłaganie odbił od brzegu. Zaczął wypływać z portu. Gdy zaczęli oddalać się od brzegu, wampir bez dalszych słów zniknął gdzieś pod pokładem. Diabli jeno i inne biesy mogły wiedzieć co on tam robił.

Marduk Draven:
Marduke przytaknął ruchem głowy na rozkaz Dragosaniego i razem z Galahadem ruszył na mostek. Podczas gdy rycerz króla sterował statkiem, Marduke stał około pół metra za nim, po jego prawicy, z rękoma za plecami. Jego peleryna powiewała na świeżym, morskim wietrze.
- Nie mieliśmy jeszcze czasu zamienić ze sobą dużo słów, Galahadzie.- zwrócił uwagę.- Powiedz no więc coś o sobie. Rad jestem usłyszeć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej