Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Gascaden:
Mijały kolejne chwile a Gascadena dalej ni widu ni słychu. Siedział u siebie spokojnie aż w końcu sobie przypomniał, że chyba jednak nie jest tu na wakacjach, a żeby wykonać jakąś tam misję od króla, o której już nie miał właściwie większego pojęcia, bo jakoś się tym nie interesował za bardzo. W końcu jednak ruszył łaskawie dupę i zszedł na dół. Widząc jajecznicę aż mu się nie dobrze zrobiło. Napił się jedno piwowych sików, których tak bardzo nie wybrzydzał i ruszył na zewnątrz.
- Dzień dobry.
Przywitał swoich towarzyszy i podszedł do wozu mardukowego, który wcale taki mardukowy wcale nie był a królewski. Zaczął go przygotowywać do dalszej jazdy nic sobie nie robić, że się dość spóźnił.
Nawaar:
Krasnolud również opuścił lokal, bo każdy zaczął przygotowywać wozy oraz konie, więc czekanie dłużej nie ma sensu. Dlatego jak to mówią ostatni będą pierwszymi. Trzeba działać, a czas nagli i misja sama się nie wykona! Brodacz widząc jak się wszyscy uwijają to sobie poczekał, aż skończą by wsiąść do wozu, który prowadzi jaszczur, gdyż tam powinien siedzieć, by chronić całą tą zabawne wydarzenie.
Dragosani:
Gdy większość jako tako się przygotowała, wampir porozmawiał jeszcze z karczmarzem. Powiedział mu, aby ten przekazał nieobecnym jeszcze kompanom (Themo i kogo tam jeszcze brakowało), że drużyna już wyjechała i jeżeli chcą im dalej towarzyszyć będą musieli ich dogonić. Następnie wyszedł z gospody. Wyprowadził swój wóz ze stajni. Wcześniej, rzecz jasna, przygotował go do drogi, coby nikt inny nie zrobił tego źle. Nie żeby nie ufał w kompetencje swoich towarzyszy w tej kwestii, ale nie ufał w kompetencje swoich towarzyszy w tej kwestii. Rozejrzał się jeszcze, tak z sobie tylko znanych powodów.
- Dobra, w drogę! - zawołał i trzasnął lejcami, aby koń ruszył. Woz zaczął wytaczać się z zajazdu.
// Pisać mi kto jest.
Marduk Draven:
Marduke usadowił się na wóz Drago, tak jak wcześniej - obok wampira. Usiadł tak wygodnie jak się dało w zbroi i na siedzisku. Był zdziebka zdziwiony z tego, jak dobrze się skończyła sytuacja wynikła w zajaździe, będącą kontynuacją afery z wozem.
- ÂŁadnie te nasze chłopy walczyły.- przyznał.- Ten Skrzetuski to byle jaki szermierz nie jest.- zagadał do wampira.
Torstein Lothbrok:
Torstein także usadowił się na wozie, z tym, ze na tym Mardukowo-Dragowym, a nie tylko Dragowym. Zasiadł na miejscu woźnicy.
- Pan se Gascaden odpocznie.- powiedział miło i zaczął powozić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej