Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Marduk Draven:
Marduke wpakował się na wóz Dragosaniego. Nie było ku temu jakiś szczególnych, większych powodów. Tak o, po prostu. Przysiadł i założył na głowę hełm z charakterystyczną maską, po czym zarzucił kaptur. Tarczę zdjął z pleców i położył sobie na kolanach, by w miarę wygodnie mu się siedziało.
- A tak w ogóle, to ustaliliśmy gdzie jedziemy?- spytał nagle Dragosaniego.
Zaidaan:
Emerick trochę zawiedziony, że Kazmir jednak się nie zjawił w miejscu zbiórki wlazł także na wóz Króla, gdzieś tam z tyłu aby innym nie przeszkadzać, jeno zdjął z pleców kuszę i puklerz i położył obok. Zgrywał kupca więc nie mógł nic za specjalnie robić, a usiadł w pierwszym wozie aby przewodzić całą karawaną, a w dodatku musiał się dowiedzieć dokąd jadą, bo w sumie o to nawet nie zapytał.
Nawaar:
Wszystko zostało przepakowane, by zrobić miejsce na dwóch wozach jednocześnie nadal trzymając pozory, że niby kupcy wyjeżdżają, handlować starymi skrzyniami, dywanami oraz linami, ba nawet parę beczek się znalazło, oby z alkoholem! Krasnolud czuł, że popijawa będzie szybko, ale czy król na to pozwoli? W końcu misja dość sporej rangi, lecz ekipa do picia zacna! W każdym razie jak zawsze Marduke nie kiwnął palcem przy załadunku i oczywiście chciał się przymilać Dragowi. Kiellon nie zamierzał tego komentować na głos, tylko pokiwał głową z zrezygnowaniem, ale skoro pierwszy wozem był ten królewski czyli ewentualna akcja rozegra się tam! Jednak widząc, że tam jest ich za pełno to postanowił potowarzyszyć jaszczurce, bo musiał ją jeszcze brodacz, rzetelnie sprawdzić jak będzie się zachowywać. - W końcu zapadła jakaś decyzja! To w drogę. Powiedział wsiadając na furgon, Mardukejowy, by tam oczywiście zacząć od przeładowania muszkietu oraz pistoletów, bo walka na dystans się tutaj sprawdzi, gdyż siedzenie w takiej zbroi, powinno skutecznie przeszkodzić w walce wręcz! Wozy ruszyły ku nieznanemu, a krasnolud odrzekł jeszcze w sumie do wszystkich. - Aż się cały napaliłem. Następnie zaczął bacznie obserwować okolice czy aby ktoś czegoś nie szykuje, bo ma być perfekcyjnym ochroniarzem!
Dragosani:
Gdy obok wampira usadowił się Marduke, Drago westchnął cicho. Tak jakoś, bez widocznego powodu.
- Nie - odpowiedział krótko na jego pytanie. - Ja to sam ustaliłem. Najbardziej optymalna trasa zakłada przystanek w Eandor. Dzięki temu nie będziemy musieli zbyt długo jechać w górskich terenach, jak i po południowej dżungli. Tak pomiędzy. Ale o dżunglę i tak zahaczymy, to już trudno - wytłumaczył. Zerknął katem oka na siedzącego obok paladyna.
- Co ty masz na twarzy? - zapytał.
Marduk Draven:
- O.- powiedział krótko. Eandor było przecież jego miastem. Co prawda już je zastał, gdy po Drugiej Wojnie objął gminy Gear i Rudar, no ale jednak Eandor było jego. - To jadziem w moje strony.- dodał. Pod maską się uśmiechnął.- W moich gminach są najlepsze owoce morskie na całym Valfden. Wprost musisz spróbować tych pysznych homarów, tych świetnych krewetek. O i jeszcze świetne wino z Monte Vaen. Morii się nieźle zajęli ziemiami przede mną.- dodał, rozmarzając się o jedzeniu, no i chwaląc Devristusa. No a potem Drago zrujnował pytaniem o maskę.- A ty?- spytał, patrząc na maskę wampira.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej